Prom kosmiczny Endeavour miał wrócić na Ziemię we wtorek. Pojawiło się jednak nieoczekiwane zagrożenie - huragan Dean, który pustoszy Karaiby i przesuwa się w kierunku lądowiska promu. NASA woli wstrzymać powrót niż doprowadzić do katastrofy.
Endeavour zakończył misję. Zawiózł na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) ładunek sprzętu. Ale jeszcze nie wróci. Plany NASA pokrzyżowała nieokiełznana natura.
Huragan Dean, który przetacza się nad Karaibami, od piątku przybrał jeszcze na sile. Pędzi już z prędkością 215 kilometrów na godzinę. Przesuwa na północ w kierunku Jamajki i dalej - Zatoki Meksykańskiej. Jeżeli z podobną siłą zbliży się bardziej do Teksasu, gdzie jest centrum kosmiczne, lądowanie promu będzie przełożyć.
Ostateczną decyzję o ewentualnym opóźnieniu poznamy w nocy z niedzieli na poniedziałek. Ale jest już niemal pewne, że atronauci przeczekają w kosmosie, aż Dean się uspokoi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz