Puszcza Białowieska ginie? Jest naprawdę tak źle?

Niestety, coraz mniej naszej puszczy w puszczy. Tylko w tym roku wyciętych i wywiezionych z niej zostanie ok. 100 000 drzew. Duża ich część stanowi lub też stanowiła tzw. naturalny drzewostan. A więc skupiska drzew, które nie zostały posadzone przez człowieka i tworzą
pradawny charakter tego lasu.

Potrzebny nam Superbohater?

Przydałby się… (śmiech). Z drugiej strony wystarczyłby też zdecydowany minister środowiska, który nie kluczy żeby wszystkich udobruchać i zadowolić.

Greenpeace?

Choćbyśmy się uparli to nie damy rady przykuć się do wszystkich drzew w puszczy. Możemy jednak wywierać presję społeczną poprzez spektakularne akcje zbierania podpisów pod obywatelską inicjatywę ustawodawczą w sprawie parków narodowych.

Sytuacja przypomina trochę walkę o Dolinę Rospudy…


Nasuwają się pewne analogie, ale sprawa jest zupełnie inna. Po pierwsze mniej kontrowersyjna, bo tym razem nie chodzi o żadną drogę, a zaprzestanie wycinki naturalnego lasu, który przyciąga setki tysięcy turystów płacących za ochronę przyrody. Po drugie sprawa jest trudniejsza, bo nie wystarczy zatrzymać buldożerów. Trzeba zmienić prawo i odsunąć jak najdalej od puszczy wpływowe lobby małej grupki leśników i myśliwych.

Stąd konieczność Inicjatywy Ustawodawczej. Ile podpisów leży na Waszych biurkach?

W tej chwili mamy ponad 50 tys., więc brakuje nam drugie tyle. Ich zebranie nie jest takie łatwe jakby mogło się wszystkim wydawać.

Wszyscy na ulicy tłumnie sie podpisują, więc w czym jest problem?

Trzeba dzień w dzień zapewnić obsługę stolika do zbiórki podpisów i organizować pracę wolontariuszy w innych miastach. My nie płacimy za podpisy, dlatego po miesiącu dodatkowej pracy każdy ma prawo być zmęczony. Nawet nasi najbardziej wytrwali wolontariusze

Ten projekt to taki test siły społeczeństwa obywatelskiego...

Z pewnością tak, ale warto powiedzieć, że prawo o inicjatywach obywatelskich tworzyli politycy na miarę własnych potrzeb. Nie sądzę żeby mieli na uwadze potrzebę budowania społeczeństwa obywatelskiego, bo gdyby tak było na zorganizowanie się obywateli i przeprowadzenie zbiórki podpisów przeznaczyliby więcej czasu niż 90 dni. A tak skazują nas wszystkich na mordercze tempo.

100.000 to pierwszy krok do sukcesu, później sejmowa "zamrażarka"?

Nie ma mowy żeby tak się stało. Każde niepotrzebne opóźnienia w uchwaleniu naszej ustawy będziemy bezlitośnie punktować. Tak się dobrze składa, że w przyszłym roku mamy wybory do sejmu więc będzie do tego świetna okazja.

Minister spotkał się z Greenpeace na dachu ministerstwa. Obiecał coś?

Mnie akurat na dachu nie było. Nie pozwolili mi… (śmiech), choć bardzo tego chciałem, bo uważam, że problemu wycinanej puszczy nie rozwiążą rozmowy w kuluarach. Gdybym się mylił to cała Puszcza Białowieska dawno byłaby już parkiem narodowym. Dlatego też z ograniczonym zaufaniem podchodzę do obietnicy pana ministra, który zobowiązał się zmienić plany wycinki drzew tak aby ocalić naturalne drzewostany.

Wyszedł Pan na ulicę zbierać podpisy?

Na miarę swoich możliwości. W tygodniu można mnie spotkać na Stacji Metro Centrum w Warszawie, a w weekendy najczęściej na Placu Rodła w Szczecinie. 100.000 podpisów samo się nie zbierze (śmiech).