Uważam na przykład, że nie powinien w nim się znaleźć poseł Jacek Kurski. O tym, jaki to rodzaj człowieka, można się było przekonać, choćby oglądając ostatnie posiedzenie Sejmu. Kiedy Roman Giertych punktował mu wypowiedzi, w których kłamał, ten tylko się uśmiechał. Poczucie godności polityka sięgnęło w tym momencie dna. Jak wymagać od społeczeństwa elementarnej uczciwości, kiedy takich ludzi wpuszcza się na polityczne salony?
Jeśli nawet do Sejmu dostanie się z kolei Ludwik Dorn, nie powinien pełnić funkcji tak reprezentacyjnych jak funkcja marszałka. Jego brak kultury, arogancja, upodobanie w poniżaniu ludzi predestynują go co najwyżej do wewnętrznej partyjnej pracy, a nie do funkcji drugiej osoby w państwie. Osoby pochodzące z wyborów muszą pamiętać, że są przez społeczeństwo wynajęte. I jak każdy wynajęty pracownik powinny zachowywać choćby elementarną uprzejmość. A tego marszałek Dorn jeszcze się nie nauczył.
W gronie PiS budzi też moją wątpliwości postać Zbigniewa Ziobry. Obserwując jego poczynania, mam wrażenie, że nie służy on sprawiedliwości, a tylko Prawu i Sprawiedliwości. Na funkcje publiczne jest chyba wciąż za młody - za wiele w nim młodzieńczej buty, a za mało roztropności.
Jest wreszcie i Krzysztof Jurgiel - były minister rolnictwa. Tym bardziej boli mnie jego udział we władzy, że reprezentuje on moją ukochaną Białostocczyznę. Nie chciałbym, żeby tę krainę kojarzono z ludźmi, którzy wykorzystują publicznie sprawowane funkcje do prywatnych i partyjnych celów. A to przecież właśnie minister Jurgiel wsławił się w całej Polsce tym, że chciał wysyłać po ojca Tadeusza Rydzyka służbowy, ministerialny samochód, traktując go jak prywatną taksówkę. W Sejmie wolnej Polski nie powinno być miejsca dla ludzi, którzy doszli do władzy, piętnując PRL-owskie zwyczaje czerpania osobistych korzyści z pełnionych funkcji, a sami zachowują się dokładnie tak samo.
Ludzi, którzy z władzy korzystają jedynie dla własnych celów, niczego nie budując dla Polski, było jednak w minionym Sejmie dużo więcej. Andrzej Lepper, Roman Giertych i ich kompani pokazali już, na co ich stać. Nie zrobili dla społeczeństwa nic konstruktywnego, przez całe dwa lata zajmując się przede wszystkim tym, jak utrzymać poselski mandat, jak wspiąć się jeszcze wyżej i jak wykorzystać władzę z korzyścią dla własnego ugrupowania. Działalność merytoryczna tych ludzi skupiała się wokół problemów pozornych, jak np. szkolne mundurki. Jaki realny społeczny problem został załatwiony przez Samoobronę czy LPR? Niestety, nic nie przychodzi mi do głowy. Na tych panów szkoda publicznych pieniędzy - i lepiej by było, by nie trafili do nowego Sejmu. To oszczędzi nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim czas, który można wykorzystać na ulepszanie polskiej rzeczywistości, zamiast trawić go na międzypartyjne rozgrywki.
Niestety, przykład ostatniej kadencji dowiódł, że niewielkie ugrupowania o marginalnym poparciu społecznym mogą działać szalenie destrukcyjnie. Polsce potrzeba dwóch, trzech silnych partii, które będą mogły wyłonić stabilny rząd bez poszukiwania dodatkowego poparcia wśród posłów, dla których liczy się tylko przetrwanie pełnej kadencji z dobrym, poselskim uposażeniem. W zamian za głos poparcia dla rządu oczekują oni stanowisk w urzędach i państwowych spółkach. Społeczeństwo nie ma z ich posłowania nic. W dojrzałych demokracjach nikt nie głosuje na takich darmozjadów. Więc i my im prędzej się ich pozbędziemy, tym szybciej wyjdziemy z obecnego chaosu.
Niestety ci, którzy działają jedynie destruktywnie, w minionej kadencji awansowali na wicepremierów rządu. Za to odpowiada osobiście Jarosław Kaczyński. Choć wolałbym, by nie zdobył on już miejsca w Sejmie, zdaję sobie sprawę, że jest to polityk o olbrzymim poparciu. Szanując demokrację, uszanuję wybór Polaków. Jednak prezes PiS musi nareszcie zrozumieć, że doprowadził do sytuacji, kiedy podważane są wszystkie wartości, które rodzice starają się wpoić dzieciom: że kłamstwo nie popłaca, że cel nie uświęca środków, że nieuczciwość jest gorsza od uczciwości. Jak wytłumaczyć dziecku, że powinno się uczyć, skoro ono widzi, jak daleko zaszedł pan Lepper, nie mając gruntownego wykształcenia? W minionych miesiącach promowane były cechy dokładnie odwrotne od tych, które cywilizowany świat uznał za pożądane. Najwyższy czas, by skończyć z kupowaniem głosów marnej jakości ludzi w zamian za wysokie stanowiska, bo zuchwałość dzisiejszej władzy przerosła już władzę PZPR.