Dziennik Gazeta Prawana logo

Aleksander prawie jak Wielki rusza na odsiecz

17 stycznia 2008, 03:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jachowicz
Jachowicz/Inne
Nie po raz pierwszy Aleksander Kwaśniewski budzi mój podziw. Wczoraj przyszedł z niespodziewaną odsieczą zaatakowanemu przez posła PO prezydentowi Kaczyńskiemu. Aleksander. Gdyby ta nazwa nie była już zajęta, chciałbym powiedzieć: Wielki - pisze w DZIENNIKU Jerzy Jachowicz.

Bo czyż nie jest prawdziwą wielkością wyciągnąć pomocną dłoń, kiedy wszyscy inni niewylewający za kołnierz Polacy schowali głowę w piasek? Aleksander nie liczy się z kosztami. Obnaża własne skłonności. Któż z nas byłby zdolny do takiego heroizmu? Spojrzeć rodakom prosto w oczy i powiedzieć: ja też piję. Bo tak należy rozumieć Aleksandra, kiedy mówi: "Nie nadużywam alkoholu, a poza tym nikt nie jest święty". Święta prawda. Każdy z nas rozumie, że tylko druga część zdania tak naprawdę odnosi się do Aleksandra (Kwaśniewskiego). Pierwsza natomiast jest z jego strony żartem i powiedzmy sobie wprost, co rzadko mu się zdarza, tym razem udanym.

A może nie należy przeceniać odsieczy Aleksandra? W końcu kto miał bronić obecnego prezydenta, jak nie równy mu stanowiskiem? I to żaden prezydent miasta, nawet sporego, ale kraju. To właśnie jego obronie nadaje właściwą rangę i rozgłos. Cóż to byłby za głos dla opinii publicznej, gdyby w obronie Lecha Kaczyńskiego stanęli, dajmy na to, stali bywalcy mordowni Urocza w Pruszkowie? Nawet gdyby mieli szlachetne intencje, wyśmiano by ich, że menele próbują się mieszać do prezydenckich kłopotów.

Pewnie aplauz zyskaliby przedstawiciele środowisk cieszących się dużym prestiżem społecznym: chirurdzy, wysocy oficerowie armii, profesorowie uczelni, dziennikarze sportowi ze specjalizacją motoryzacyjną, kierownicza kadra policji. Ale cóż, nabrali wody w usta, udając, że nie ma sprawy. Tak jakby to ich nie dotyczyło. A cios może przyjść w każdej chwili. Wystarczy, że poseł Janusz Palikot zwoła konferencję prasową albo uderzy bolesnym pytaniem na swoim blogu: "Słyszałem, że chirurdzy wpadają pod stół w czasie operacji, a oficerowie wojska lisie nory biorą za bunkry nieprzyjaciela. Czy to prawda?"

Szczególną wartością obrony Aleksandra jest też jego ogromne doświadczenie w tej specjalizacji. Lech Kaczyński jest przy nim gołowąsem. Pije tylko czerwone winko. I to podobno cienkusz - rozcieńczany wodą. Dla Aleksandra nie ma trunku, którego by nie znał. Być może od tego wzięło się określenie "trunkowy".

Jedyną pretensję do Aleksandra mam za to, że odsiecz z jego strony przychodzi dopiero po kilku dniach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj