W sobotnim DZIENNIKU opisujemy kulisy wydarzeń sprzed 10 lat. Dlaczego? Po pierwsze, bo zaproszenie Kwaśniewskich do papamobile było jednym z tych wydarzeń, które mocniej niż cokolwiek innego wbiły się w społeczną świadomość.
>>> To nie papież zaprosił Kwaśniewskich do auta
A po drugie dlatego, że Z dzisiejszej opowieści dowiadujemy się jednego – tezy o jakimś szczególnym uznaniu papieża dla eksprezydenta były nieprawdziwe.
Na dodatek po odejściu z urzędu zdarzyło mu się kilka filipińskich ekscesów.
Jednak Kwaśniewski potrafił nad tym zapanować. Jest obecny w życiu publicznym, ale nie ma parcia na szkło za wszelką cenę. Potrafi skrytykować następcę, ale umie też czasem oddać mu sprawiedliwość.
Po przypadkach Kazimierza Marcinkiewicza, tych osobistych (próby epatowania życiem prywatnym) i zawodowych (niejasne zaangażowania biznesowe), wiemy już na pewno, że pełen bilans i prawdziwą ocenę polityka da się napisać dopiero jakiś czas po przejściu na emeryturę. Ale jeszcze się powstrzymam.