, ponadto gorąca debata nad informacją rządu o niezapłaconych przez budżet rachunkach za ubiegły rok, a
To tak nieprawdopodobne, że aż trudno uwierzyć. W niedzielę zapewniał DZIENNIK: "Widziałem premiera w czwartek wieczorem na sali sejmowej, w porze, kiedy zaczynały się głosowania". Ale : "Zawiodła komunikacja. Premier nie wiedział, że w Sejmie są głosowania".
Bo skoro grał z wicepremierem Schetyną, to oznaczałoby, że i Schetyna nie miał pojęcia, co dzieje się w Sejmie. Po boisku biegał też Roman Kosecki, niegdyś znany piłkarz, a dziś poseł zawodowy, co oznacza, że posłowanie jest teraz jego podstawowym zajęciem. Jak to możliwe, by oni wszyscy nie mieli pojęcia, czym akurat zajmuje się Sejm? I to w tak doskonale zorganizowanej partii, która tyle wagi przywiązuje do wewnętrznej komunikacji? (Na co dzień nawet szeregowym posłom śle się z rządu "Przekazy dnia" - pisemne wskazówki, jak powinni komentować bieżące wydarzenia, co ujawnił niegdyś DZIENNIK).
Jeśli przyjąć, że faktycznie premier nie wiedział o głosowaniach, nie wiedział o nich też wicepremier, a nawet kilku zwykłych posłów PO nie wiedziało, to
. Ponieważ niewiedza aż tylu prominentnych posłów PO wydaje się mocno zaskakująca (tak się złożyło, że 188 ich klubowych kolegów wiedziało o głosowaniu i przyszło do Sejmu), rodzi się pytanie,
. Kolejny wariant jest jeszcze bardziej przygnębiający - załóżmy, że cała drużyna dobrze znała sejmowy harmonogram. Na obalenie prezydenckiego weta nie było szans, więc
Jeśli tak było i Donald Tusk zaryzykował nieobecność w Sejmie, licząc, że nikt jej nie zauważy, to czy to tylko (biorąc pod uwagę spadające noty obecnego rządu)