Dziennik Gazeta Prawana logo

Plakaty SS - zostawmy historię historykom

20 kwietnia 2009, 17:35
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
We Lwowie zawisły plakaty dywizji Galizien SS. Jak się okazało, finansowała je rada miasta. Ukraińscy esesmani kojarzą się Polakom jak najgorzej. Jednak mieszkańcy Galicji i Wołynia mają do nich cieplejszy stosunek. Nie była to formacja jednoznaczna.

Po zakończeniu wojny, kiedy esesmanom groziła deportacja z Włoch do Związku Sowieckiego, ujął się za nimi Kościół katolicki i... generał Władysław Anders. Dla bohatera spod Monte Cassino nie byli rzeźnikami, ale żołnierzami przegranej sprawy.

Dzięki temu wstawiennictwu nie podzielili losu kozaków czy własowców. Nie zgnili w łagrach, lecz dożywają dni w Kanadzie i Niemczech. Warto było ich chronić? Ukraińcy odpowiedzą - tak, bo nie są dla nich zbrodniarzami, ale patriotami. Sporo w tym prawdy. Polacy orzekną - nie, ponieważ niektóre jednostki 14. Dywizji Grenadierów SS Galizien pacyfikowały polskie wsie. To też prawda. Szczególnie bolesna dla Huty Pieniackiej we Lwowskiem wymordowanej przez esesmanów z wydzielonego pułku policyjnego włączonego do tej jednostki. Inne jej oddziały brały udział w pacyfikacjach na Lubelszczyźnie.

Ukraińskie podziemie po ataku Hitlera na ZSRR podzieliło się. Banderowcy poszli do lasu i tworzyli niezależne struktury, z których z czasem wyrosła Ukraińska Powstańcza Armia. Melnykowcy zaś postawili na współpracę z Niemcami, co zaowocowało powstaniem dywizji Galizien - 1. Ukraińskiej, jak nazywano ją na potrzeby Ukraińców. Kiedy w 1943 roku ogłoszono pobór do tej formacji, zgłosiło się 80 tys. ochotników. Ich przemarsz przez Lwów pod ukraińskimi sztandarami, jeszcze z czasów pierwszej wojny światowej, stał się wielką manifestacją patriotyzmu. Ukraińcy nie zaciągali się do plutonów egzekucyjnych, ale armii, która - jak wierzyli - ma powstrzymać zabór Ukrainy przez komunistów. Udowodnili to, dając daninę krwi w bitwie pod Brodami, gdzie dywizja została unicestwiona. Potem budowano ją od nowa.

Trudno pogodzić się z czczeniem bohaterów SS. Obwieszaniem Lwowa plakatami z emblematami Galizien. Gorzko odbieramy nawet rozbudowywanie nekropolii esesmanów tuż obok cmentarza Orląt Lwowskich na Łyczakowie. Podczas wojny zachodni Ukraińcy dokonali fatalnego wyboru, ale i czasy nie sprzyjały głębszej refleksji. Dziś najlepiej byłoby jednak pozostawić Galizien historykom. Niech to oni, a nie politycy, oddadzą dywizji sprawiedliwość. Tak w bohaterstwie, jak i hańbie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj