O tym romansie mającym tak brudne, żeby nie powiedzieć przestępcze drugie dno, doniósł mediom mąż Katarzyny Hejke Krzysztof, któremu prawdopodobnie ogromnie ciążyły, przygniatając go do ziemi, klasyczne rogi. Nie wiemy tylko prawdziwe, czy wirtualne, powstałe w jego wyobraźni.
A , kupując w ten sposób nadzwyczajną przychylność dziennikarki.
. Dlaczego? Gdyż wszyscy mają w oczach prezesa IPN, jak chyłkiem, pod osłoną nocy wynosi akta w sprawie arcybiskupa Stanisława Wielgusa, mówiące o współpracy duchownego z bezpieką PRL, a następnie rozkłada dokumenty na wiarołomnym łożu pod czerwonym baldachimem.
. I nie będzie pozostawać w tyle, kiedy prowadzona jest propaństwowa, przepraszam, prorządowa operacja.
Ale to stała skłonność prokuratury. Bo przecież nie idzie tylko o uległość wobec PO. Tak sama była kiedy u steru władzy był PiS.
Przynajmniej i sam , będących podstawą śledztwa. Tym bardziej trzeba to docenić zważywszy, że doniesienie złożył mąż, z którym jego żona się rozwodzi, a który podobno od lat ma kłopoty ze zdrowiem.