"Mam problem z alkoholem. Bo go nie piję. Znudziło mi się" - mówi DZIENNIKOWI Borys Szyc.

Reklama

Akto nie ukrywa, że nienawidzi fotoreporterów. "Każda spokojna, fajna kobieta, którą poznam, zaraz ode mnie ucieknie, bo nie będzie chciała być ścigana z aparatem fotograficznym po mieście" - ubolewa Szyc. I ostrzega fotoreporterów, że zrobi któremuś krzywdę, jeśli ten wpadnie w jego ręce.

"Chętnie ich pobiję, jak będą dalej się zajmować moją rodziną, moją córką, nie mną. Dla mnie to nie ludzie, to śmieci. Rozumiem, że każdy musi jakoś zarobić, ale odpier... się od mojego dziecka, od mojej mamy, od Ani i wszystkich, którzy sobie ich nie życzą" - mówi aktor.

Szyc opowiada też Mazurkowi o swojej najnowszej roli Silnego w filmie Xawerego Żurawskiego "Wojna polsko-ruska". Jak wspólnie z dietytkiem i trenerem pracował, by schudnąc i nabrać masy mięśniowej. "Angażowaliśmy się w ten film na 200 procent. Ostatni raz coś takiego przydarzyło mi się w szkole teatralnej, gdzie przed dyplomem wszyscy się spinają, bo to moment, żeby się pokazać - mówi Szyc.

Aktor zwierza się też między innymi, jak to jest być ojcem i jaki ma stosunek do religii. Próbuje też udowodnić, że zna chiński.

p

>>> Przeczytaj całą rozmowę DZIENNIKA z Borysem Szycem