Ja niczego nie nagradzam, bo to nie minister nagradza pracowników spółek. Oni wszyscy mają kontrakty. Mało tego, jeżeli chodzi o NCS to tam obowiązuje umowa
podpisana jeszcze przez panią minister Jakubiak, która mówi o tym ile zarabiają pracownicy i jak mogą tymi pieniędzmi gospodarować. W umowach jest ściśle określone ile powinni zarabiać. Ja
w żadnym stopniu nie nagradzam ani nie wynagradzam menadżerów, ani ludzi w spółce, bo od tego jest rada nadzorcza i zarząd.
Niech ją skieruje gdzie chce. Takie prawo opozycji. Pan Kapler w NCS nadzoruje w jakimś stopniu budowę stadionu. Jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, ale nie będzie cały czas
prezesem tej spółki. Docelowo Rafał Kapler wróci w miejsce, gdzie rozpoczął działalność przy Euro i tyle. Od początku było tak mówione. Obejmuje dwa stanowiska, bo sprawdził się na tym
niższym. Przecież nie można dać człowiekowi z ulicy misji zarządzania stadionem, musiałem ściągnąć kogoś z doświadczeniem.
Kontrakty menadżerskie w NSC zostały podpisane, kiedy prezesem był jeszcze Michał Borowski. To tam zostały określone warunki wynagrodzenia, a ja niczego w tej umowie nie zmieniałem.
Ja mówię, że niczego nie zmieniłem od czasu, gdy spółka została powołana. Miała określony w umowach sposób wynagradzania osobom, które zostały skierowane do budowy stadionu. Niczego nie
zmieniłem od tamtego czasu. Wszystko, co się dzieje w ramach pracy tej spółki jest w rękach rady nadzorczej, bo ona przykładowo reguluje tam poszczególne kwestie. A to wszystko jest określone
przez umowę powierzenia, jaką minister Jakubiak wtedy podpisała. Z mojej strony nie było od tej pory już żadnych korekt.
Ja przede wszystkim bronię jednej rzeczy, a mianowicie kontraktów menedżerskich, w państwa prasowym języku - premii. Kontrakt mówi o tym, że panowie ze spółki PL. 2012 zarabiają
dwadzieścia kilka tysięcy, a jeszcze dodatkowo w momencie kiedy wypełniają wszystkie zobowiązania, które mają do wykonania dostają dodatkowe wynagrodzenie. Przyznaję to jest rzeczywiście
bardzo dużo pieniędzy.
Premier Tusk uznał, że najlepiej wynagradzać, albo rozliczać po skończonym dziele. Ja uważam, że to też dobre rozwiązanie. Poza tym jest teraz kryzys, lepiej oszczędzać pieniądze, bo
może w roku 2012 będzie łatwiej, lżej i wtedy będzie inna sytuacja.
Powodem było to, że dziś chce się mnie rozliczać za coś, co zrobił poprzedni rząd. Czyli za ustawę, która mówiła o tym, że w ramach spółki PL.2012 i NCS -u, czyli tych dwóch spółek
celowych nie stosuje się ustawy kominowej. Miało by to służyć temu, żeby móc pozyskać z rynku najlepszych menadżerów, którzy za kominówkę nie chcieli by przyjść. To jest zresztą
zrozumiałe. Natomiast jeżeli byśmy chcieli teraz tylko dlatego, że osiągnęliśmy sukces zmniejszyć pensje pracownikom NCS i spółki PL.2012 to byłaby katastrofa. Takim działaniem można
tylko zepsuć cały system, na jakim zbudowana jest cała spółka. Jeżeli koordynator UFY musi zarabiać powyżej 15 tys. zł. i jest to z góry narzucone, to jest mi sobie ciężko wyobrazić,
żebym ja mógł odpowiadać za coś, do czego nie będę miał instrumentów, gdy ktoś mi zabierze narzędzia i wartościowych ludzi. To w takim razie rozwiążcie to wszystko!
Tak, bo po pierwsze jesteśmy dwa lata w projekcie i ludzie, którzy w nim pracują są bardzo dobrze w to wprowadzeni. Pozbywanie się teraz części ludzi spowodowałoby, że przyjdą nowi za inne,
mniejsze pieniądze, którzy musieliby się wszystkiego uczyć od początku. Może by się nauczyli. Nie chce ich przekreślać ani przesądzać, że ktoś inny byłby gorszy, bo nie ma ludzi
niezastąpionych, ale to by było podważanie sensu działania i zagrożenie dla płynności przygotowań. To jest na tej zasadzie jakby mi powiedziano: masz wybudować stadion, tylko zabierzemy ci
pieniądze.