Dziennik Gazeta Prawana logo

Waszyngton - Pekin. Patologiczna miłość

29 lipca 2009, 08:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent Obama oświadczył, że relacje amerykańsko-chińskie ukształtują XXI wiek. Nic nowego. W świecie politologów mówi się o tym od co najmniej piętnastu lat. Najgorsze, że owe relacje mają charakter dewiacyjny. Obie potęgi są od siebie uzależnione gospodarczo; upadek jednej odbiłby się fatalnie na losach drugiej. Jednocześnie jednak i Pekin, i Waszyngton postrzegają się nawzajem jako największych konkurentów oraz przeciwników w potencjalnej wojnie.

Chiny i USA nawzajem . Nienajlepsze to zestawienie. Życie pokazuje jednak, że małżeństwa oparte na tak skrajnych przeciwnościach potrafią trwać przez dziesięciolecia.

Ameryka ukochała życie na kredyt, w liczbach bezwzględnych jest to obecnie najbardziej zadłużone państwo na świecie. Barack Obama, walcząc z kryzysem ekonomicznym, ani myśli zrównoważyć budżet, przeciwnie – chce . Wielką dziurę ziejącą pomiędzy wydatkami USA a przychodami finansują głównie Chińczycy, wykupując amerykańskie obligacje. Stany Zjednoczone są przy okazji największym rynkiem zbytu na chińskie towary. Gdyby układ ten zawalił się, Ameryka nie miałaby z czego finansować długów, a , runęłaby względna prosperity, wzrost PKB i kupiony za rozwój pokój społeczny.

W takich okolicznościach wydawałoby się, że oba kraje powinny paść sobie w ramiona i . Ku obopólnej korzyści. Nic takiego jednak się nie stanie. Partnerzy wiedzą dobrze, że . Łączy ich biznes, ale dzielą wartości leżące u podwalin obu państw. Obaj wreszcie są spragnieni surowców, których nie wystarczy dla wszystkich chętnych. Dlatego właśnie Chińczycy nie spoczęli na laurach ekonomicznej sielanki, ale zbroją się. Przeciwko Ameryce.

W mediach pojawiają się informacje o - oddziałów specjalnych, marynarki wojennej, lotnictwa. Jest w tym sporo prawdy, ale to prawda szczątkowa. Przede wszystkim bowiem Chiny rozbudowują siły obrony wybrzeża. Z jednym celem - To nie lotniskowce czy komandosi są priorytetem, ale baterie rakiet średniego zasięgu i radary "widzące" ponad horyzontem. Wszystko po to, by , oraz zatopić flotę Pacyfiku, nim zbliży się do pierwszej linii chińskiej obrony.

Dodajmy do tego podgryzanie wpływów amerykańskich w Afryce, misje chińskie na Bliskim Wschodzie, rosnący , który mogą pozyskać w gruncie rzeczy tylko kosztem dostaw do USA i Europy, a mamy wystarczająco dużo powodów, by

. Dziś dominuje pierwsze, jutro drugie, a pojutrze znowu na odwrót. Schizofrenia? Możne. Najwyraźniej jednak staje się ona paradygmatem geopolityki. Obama ma rację, relacje obu mocarstw określą przyszłość świata. Będzie ona jednak snem szaleńca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj