Dziennik Gazeta Prawana logo

"Głowa, nie paragraf"

1 czerwca 2010, 10:56
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Głowa, nie paragraf"
Inne
Kiedyś tego typu sprawy załatwiało się prościej: ojciec, mąż czy kolega nachodzonej przez stalkera ofiary zwoływał ekipę i spuszczali dręczycielowi manto. Ponawiali perswazję tak długo, aż osiągnęli efekt i prześladowca na widok niedoszłej ofiary brał nogi za pas.

Ale tak jak nie przystoją dorosłemu zachowania niesfornego uczniaka z pierwszej klasy, tak w państwie prawa rolę pięści cedujemy na odpowiednie instytucje. Problem w tym, że nie bardzo przykładały się one do obrony swoich obywateli przed czymś, co także w języku polskim nauczyliśmy się nazywać stalkingiem.

"Powinna się pani cieszyć, że ktoś zwraca jeszcze na panią uwagę" - usłyszała znajoma, kiedy poszła poskarżyć się na policji, że tajemniczy wielbiciel uprzykrzył jej życie: telefonuje, wystaje pod domem, wysyła SMS-y. Sąd podzielił to zdanie.

Takie niefrasobliwe podejście do zachowań, które ograniczały się do psychicznej przemocy i samej groźby, było niestety normą. Teraz do kodeksu karnego zostanie wpisane nowe przestępstwo. A wcale nie trzeba było po raz kolejny zmieniać prawa, gdyby organy ścigania i sądy używały głowy i korzystały z tego, co już zostało w paragrafach zapisane.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj