Dziennik Gazeta Prawana logo
Mówienie o dacie wyjścia z Afganistanu nie czyni z nas kiepskich sojuszników w NATO. Z uzasadnieniem celu operacji pod Hindukuszem coraz większy problem mają sami Amerykanie. Ani nie udało im się zbudować w Afganistanie silnego państwa, ani stłumić pasztuńskiej rebelii - pisze Zbigniew Parafianowicz.

Nie udało się również przekupić talibów ani utworzyć armii, która za pieniądze NATO wygrałaby wojnę domową. Bez sukcesów są również doskonale znający jeszcze z XIX wieku Afganistan Brytyjczycy. Produkcja heroiny w ich prowincji jest nawet większa niż za czasów talibów. Sam premier David Cameron i najważniejszy sojusznik Waszyngtonu daje do zrozumienia, że ma coraz mniej zapału do wojny. Podobnie Niemcy, Holendrzy, Kanadyjczycy.

Dobrze, że w końcu przerwano poprawność polityczną, w myśl której Afganistan to wojna bez końca. Im wcześniej to zrozumiemy, tym szybciej pojawi się odpowiedź, jak odpowiedzialnie zakończyć wyprawę. Dobrze by było, gdyby polski kontyngent nie był tym, który jako ostatni gasi światło.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew Parafianowicz
Dziennikarz specjalizujący się w tematyce międzynarodowej i redaktor DGP
Zobacz wszystkie artykuły tego autora"Wojna bez końca" »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj