Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie jestem fanatykiem ani inkwizytorem"

12 października 2007, 13:24
Ten tekst przeczytasz w 10 minut
Z trudem i z bólem odpowiada się na insynuacje, a także niestety nieprawdę. I choć tekst ojca Bartosia jest jednym z najmocniejszych, to tylko jednym z wielu tekstów antylustracyjnych.

Ich wspólną cechą jest pomieszanie wszelkich kryteriów oceny faktów i przypisanie podłych pobudek ludziom o odmiennych poglądach.

Ciężar dowodzenia, że nie jest się fanatykiem nierozumiejącym złożoności ludzkich problemów oraz ahistorycznie formułującym bezlitosne werdykty inkwizytorem, spada wtedy na oskarżonego. Nie obawiam się takich oskarżeń, wielokrotnie już bowiem pisałem i mówiłem publicznie, że jestem oburzony dotychczasową „dziką formą lustracji; że z teczkami trzeba obchodzić się bardzo ostrożnie, by nie poranić niewinnych ludzi „brudną wiedzą, którą te teczki zawierają.

Pisałem też, że Kościół został w lustrację niejako „wrzucony, ale dlatego też musimy rzetelnie sprostać temu trudnemu wyzwaniu. Wiarygodność jest bezcennym kapitałem Kościoła w Polsce. Myślę, że moje teksty publikowane w „Ozonie, „Gościu Niedzielnym, „Dzienniku, „Rzeczpospolitej czy „Gazecie Wyborczej pokazują wyraźnie, że ani nie dążę do łatwej sensacji, ani nie odnoszę się do nikogo z pogardą. Przypominam o miłosierdziu i przebaczeniu, nie unikam też rozpatrzenia racji adwersarzy. Jeśli więc próbuję zrozumieć, dlaczego mimo tak wielu dowodów rzeczowych na piśmie, spotykam się często z agresją (i nie próbuję tłumaczyć jej niskimi pobudkami), to jedyne wyjaśnienie, jakie przychodzi mi na myśl, to fakt że adwersarze znają problem współpracy z SB z drugiej ręki, głównie z mediów. A media nie miejsce, by analizować tego przyczyny robią niezmiernie wiele, by problem lustracji zaciemnić.

Dla każdego jednak, kto spędził wiele godzin, studiując dokumenty związane ze współpracą z SB, jest rzeczą oczywistą, że porównywanie rozmów oficerów SB z Herbertem czy Kuroniem z rozmowami Maleszki, ks. Czajkowskiego, czy o. Hejmy jest absurdem. To były skrajnie różne rozmowy! Podobnie jak porównywanie kontaktów z władzami kardynała Wyszyńskiego i ojca Hejmo. To były skrajnie różne kontakty! I nie jest to kwestia kunsztu lub mniejszej czy większej zgrabności. Większość tez z tekstu ojca Bartosia jest więc zaczerpnięta z selektywnie dobranej publicystyki i stoi w głębokiej sprzeczności z ustaleniami komisji IPN badającej akta ojca Hejmy.

Stoi też w sprzeczności z ustaleniami komisji dominikańskiej badającej tę sprawę. Wbrew temu bowiem co pisze ojciec Bartoś, nie jestem „tym, który sam wydaje wyrok niczym prokurator i dwuinstancyjny sędzia w jednym, a na dokładkę sędzia Sądu Najwyższego orzekający w jednoosobowym składzie. Nie pojmuję tych słów, gdyż ojciec Bartoś dobrze wie, że w sprawie ojca Hejmo mówię to, co ustaliła dominikańska komisja, która wnikliwie przez wiele miesięcy studiowała wszystkie dostępne dokumenty, a wątpliwości rozstrzygała na korzyść ojca Hejmy.

Nasza wiedza w tej sprawie dzisiaj jest niepomiernie większa, niż było to po odkryciu teczek ojca Hejmy. Jeżeli jeszcze odtajnione zostaną akta agenta „Lakara leży to w gestii Agencji Wywiadu obszerna publikacja IPN będzie mogła być zakończona i nada całej sprawie nowy wymiar. Do tego czasu, aby uniknąć podobnie stronniczych i nietwórczych polemik, o sprawie ojca Hejmy nie będę się już wypowiadał.

Odniosę się jeszcze jedynie do dwóch konkretnych sformułowań: 1) sugerujących osobiste motywy działania, gdyż być może ojciec Hejmo „coś mi zrobił, oraz 2) potencjalnego korzystania z wiedzy tajnych archiwów. Oświadczam więc publicznie i z całą stanowczością mówiłem to zresztą już wcześniej od ojca Hejmy otrzymałem wiele dobra i wyłącznie dobra (podobnie zresztą jak od ks. Czajkowskiego). Tym większy był mój ból, gdy zostałem zmuszony do zapoznania się z tą smutną sprawą. Co do tez, które wypowiadam, to nie bazują one na jakiejś tajemnej wiedzy, ale wyłącznie na faktach ustalonych przez komisję badającą sprawę ojca Hejmo.

Smutne to bardzo, że w tekście ojca Bartosia zgadzam się jedynie z tytułem.

PS. Notabene w liczącym ponad 20 tysięcy znaków wywiadzie dla „Dziennika o kondycji Rzeczypospolitej moja odpowiedź na pytanie o o. Hejmo zajęła niecały tysiąc znaków.


O. Maciej Zięba - dominkanin, filozof, publicysta, w latach 80. związany z opozycją demokratyczną i ekspert NSZZ „Solidarność, prowincjał zakonu dominikanów w latach 1998-2006.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj