Oczywiście w tej części świata, gdzie panują przemoc i namiętności, gwałtowna śmierć przywódcy państwa od wieków nie jest niczym niezwykłym. Lecz w tym przypadku po raz pierwszy wyrok śmierci został orzeczony przez sąd na drodze niedających się zakwestionować procedur prawnych. Trybunał z Bagdadu wprowadził do cywilizacji arabsko-muzułmańskiej pojęcia niemające nic wspólnego z Koranem ani z tysiącami jego okolicznościowych interpretacji. Tym samym świat arabsko-muzułmański przechodzi na stronę praw człowieka, na stronę tego, co uniwersalne – uznaje bowiem pojęcie zbrodni przeciw ludzkości. A tego Saddam Husajn zrozumieć nie może. Bez wątpienia także dla pewnej części świata arabskiego jest zbyt wcześnie, by to zrozumieć. Jednak dzięki postępowi ten arabsko-muzułmański świat porzucił tradycję plemienną, której fundamentem są rasa i zemsta, i dostosował się do norm nowoczesnej i uniwersalnej cywilizacji.
Wielką zaletą wyroku jest także to, iż nazywa w końcu jasno dyktaturę Saddama Husajna: nie był to wcale oświecony despotyzm, jak udało się przekonać Husajnowi niektórych ludzi na Zachodzie; nie były to również laickie rządy walczące z islamistycznym obskurantyzmem. Reżim Saddama był po prostu rasistowską dyktaturą zbudowaną na władzy jego sunnickiego plemienia dążącego do eksterminacji szyitów i Kurdów. Tak więc określenie "zbrodnia przeciw ludzkości" doskonale pasuje do jego przypadku. Ten przypadek jest bardzo bliski ludobójstwa, za które Husajn również mógłby zostać skazany.
Niezależnie od napięć, które będą towarzyszyć temu wyrokowi, nawiązuje on do arabsko-muzułmańskiej modernizacji, zarzuconej w latach pięćdziesiątych XX wieku. Od początku XIX wieku, czyli od inwazji Napoleona na Egipt, aż do połowy wieku XX świat arabsko-muzułmański szedł drogą modernizacji i liberalizacji na modłę zachodnią: w tamtych czasach nikt nie wątpił w to, że islam można pogodzić z liberalną demokracją. Przez całe stulecie w Iraku, Syrii, Egipcie i Libanie rozwijały się prawa człowieka i dokonywał się postęp gospodarczy, a muzułmańska tożsamość wcale na tym nie ucierpiała. Dopiero w latach pięćdziesiątych XX wieku wpływy sowieckie, wojskowe zamachy stanu, upokorzenia związane z dekolonizacją sprawiły, że liberalną demokrację zastąpiły namiętności nacjonalistyczne, rasistowskie, plemienne, a następnie islamistyczne. Czyny Saddama Husajna łatwiej objaśnić za pomocą historii XX wieku niż poprzez lekturę Koranu.
Jego proces (może nie w najbliższej przyszłości, ale na dłuższą metę) zamyka nawias ideologii totalitarnych i na nowo wprowadza świat arabsko-muzułmański na drogę ewolucji w kierunku Oświecenia. Powinno to zaspokoić oczekiwania setek milionów muzułmanów na całym świecie, którzy wyznają umiarkowany islam i aspirują do liberalnej demokracji, nie chcą zaś realizować dziwacznego pomysłu odnowienia kalifatu.
Schodząc ze sceny, Saddam Husajn nareszcie odda swemu narodowi prawdziwą przysługę. Po raz pierwszy i ostatni w życiu.