Dziennik Gazeta Prawana logo

"Niebezpieczne święta w Nowym Yorku"

12 października 2007, 14:42
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
" Nawet jeśli Amerykanie opuszczą Irak, nawet gdyby problem palestyński został w sposób cudowny rozwiązany, zawsze pozostaną salafici gotowi zniszczyć Nowy Jork - pisze w DZIENNIKU Guy Sorman, francuski pisarz i publicysta.
Amerykanie nie wiedzą, że są w stanie wojny - mówi Ray Kelly, szef nowojorskiej policji, uważany za jedną z najpotężniejszych i najlepiej poinformowanych osób w Stanach Zjednoczonych. Gdy głowy mieszkańców Manhattanu zaprzątnięte są przygotowaniami do Bożego Narodzenia, Kelly żyje w obawie przed nieuniknionym, kolejnym zamachem. Sześciuset nowojorskich policjantów oddelegował do nadzorowania podejrzanych osób. A tych nie brakuje. Według Kelly’ego na świecie jest obecnie osiemset islamistycznych ruchów integrystycznych, a każdy z nich jest w stanie przeprowadzić atak na miasto. Do tego trzeba dodać niezliczone, maleńkie komórki; niektóre z nich działają na amerykańskim terytorium. Mogłyby one przygotować zamach z własnej inicjatywy.

Rozkazy z góry? Terroryści z najbliższego sąsiedztwa ich nie potrzebują. Wystarczy, że ich myślenie zgadza się ze światowym ruchem salafickim, odłamem islamu, który pragnie powrotu do czasów Proroka. Techniki destrukcji? Wszystko można znaleźć w internecie, nie ma już potrzeby trenować w obozach w Afganistanie czy Czeczenii. Środki finansowe? Kilka tysięcy dolarów wystarczy do kupienia składników koniecznych do przygotowania dużego zamachu. Kelly przypomina, że 9 września kosztował jego autorów ledwie dwieście tysięcy dolarów. Zamknięcie obiegu, z którego finansowano zamachy, nie jest więc tą cudowną receptą, w którą można było wierzyć jeszcze trzy lata temu. Pieniądze napływają wciąż z Arabii Saudyjskiej i z Zatoki Perskiej, jednak przeznaczone są na finansowanie prawnie uznanych meczetów w Stanach Zjednoczonych - meczetów, które pozwalają nadzorować wiernych. Czy Kelly otrzymuje pomoc, jakieś informacje ze strony umiarkowanych muzułmanów? Nieszczególnie: jeśli w ogóle istnieją jacyś umiarkowani, to nie pokazują się ani w Nowym Jorku, ani nigdzie indziej. Priorytetem Kelly’ego jest więc praca wywiadowcza, agenci, infiltracja, podsłuch - przy współpracy z CIA i europejskimi rządami. Inne miasta amerykańskie nie mają jednak wyposażenia, środków do walki z terroryzmem i nie czują się zagrożone. Ludność? Pozostaje obojętna na tę sekretną wojnę, pozostawia ją w rękach policji, ale jej nie pomaga. Kelly, były żołnierz Marines (dumny z tego faktu), kombatant z Wietnamu, ubolewa nad tą powszechną obojętnością: "Jak wygrać wojnę - zastanawia się - bez wsparcia narodu?.

A co sądzi o Iraku? Zwolennicy tej wojny zapewniają, że zatrzymuje ona zamachowców z dala od Stanów Zjednoczonych. Natomiast jej przeciwnicy uważają, że Irak stał się poligonem dla przyszłych terrorystów, którzy prędzej czy później przemieszczą się do USA lub Europy. Kelly opowiada się za pierwszą teorią. Wyraża nadzieję, że amerykańskie oddziały zostaną tam jeszcze parę lat, „żeby dokończyć swoją
pracę. A na razie nie stwierdzono obecności żadnego ruchu terrorystycznego pochodzącego z Iraku. Kelly nad tym czuwa, tak jak uważnie nadzoruje ruchy wszystkich osób, które w nowojorskich więzieniach przeszły na islam.

Dlaczego to wciąż Nowy Jork, a nie źle chronione cele, jak Chicago czy Dallas? Terroryści - uważa Kelly - posługują się wyłącznie symbolami. Nowy Jork został zaatakowany dwukrotnie, terroryści chcą udowodnić, że mogą zaatakować po raz trzeci. Waszyngton? Stolica jest łatwiejsza do nadzorowania i obrony. Nowy Jork pozostaje więc ulubionym celem.

"Podjęliśmy wojnę bez końca" - podsumowuje Kelly. Nawet jeśli Amerykanie opuszczą Irak, nawet gdyby problem palestyński został w sposób cudowny rozwiązany, zawsze pozostaną salafici gotowi zniszczyć Nowy Jork. W rzeczywistości tu wypowiadam się ja, nie Kelly terroryści nie poddają się ani analizie politycznej, ani ekonomicznej. Musimy liczyć się z tym, że narodziła się nowa religia: w ramach islamu, w imię islamu i przeciw islamowi umiarkowanemu oraz tym, którzy nie są wyznawcami islamu. Głównie jednak przeciw umiarkowanym muzułmanom. Nawrócenia są i będą liczne.
Guy Sorman, pisarz, filozof, publicysta, stały współpracownik DZIENNIKA. Zadebiutował w 1983 roku pracą "Neokonserwatywna rewolucja amerykańska". Ostatnio opublikował portretującą przemiany we współczesnych Chinach książkę "Rok koguta" (2006)
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj