Dziennik Gazeta Prawana logo

Cios w serce PiS

13 października 2007, 14:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na czym zbudowano PiS? W momencie, kiedy przebieg i finał wczorajszych głosowań przyniosły tej partii największe chyba od początku kadencji upokorzenie i podziały, warto ponowić to pytanie - pisze Michał Karnowski, publicysta DZIENNIKA.
Sprawa ochrony życia nienarodzonego nigdy nie stanowiła fundamentu partii Kaczyńskiego. Owszem, była jednym ze wspólnych mianowników, ale w takim samym stopniu jak jest elementem tożsamości całej prawicy. Nie zmieściłby się w PiS nikt, kto jest za tak zwaną "aborcją na życzenie". Nikt, kto mówiłby, że to po prostu "zabieg". Ale każdy inny pogląd na prawo miałby już prawo istnienia. Wniosek z tego więc dość prosty - temat zwiększenia ochrony życia w Konstytucji nie rozbije PiS.

Co innego forma, w jakiej zaprezentowano tę oczywistą od dawna różnicę zdań. Otwarta wzajemna krytyka, bunt 1/3 posłów, wreszcie niewrażliwość na apele i straszaki premiera. To już poważna sprawa. Nie ma ważniejszego dla PiS fundamentu niż jedność. Nie było bardziej wyróżniającej tej partii cechy niż niechęć do publicznych awantur na tematy wewnętrzne. Bo, wreszcie, nie ma w Polsce partyjnego lidera, który przywiązywałby większą wagę do partyjnej jedności niż Jarosław Kaczyński.

"Jeśli ktokolwiek zamarzy o konkurowaniu z Kaczyńskim, zostanie ścięty jednym ruchem szabli" - przekonywał ostatnio dziennikarza lider jednej z koalicyjnych partii. A działacze PiS wspominali niedawny moment reformy struktur PiS, gdy jedną decyzją prezesa zrezygnowano z podziału partii na duże regiony, w zamian budując sieć powiatową. Efekt? Zniknęli lokalni baronowie. I nikt nie mógł już myśleć, że jest ważniejszy niż jest. Wszystko dla spokoju.

Problem w tym, że nie da się ściąć kilkudziesięciu posłów i tyluż senatorów. A liderem buntowników okazał się nie żaden baron, ale nieznany szerzej 49-lekarz z Rzeszowszczyzny, Dariusz Kłeczek. On i popierający jego wniosek o rezygnację z prezydenckiej poprawki posłowie rozbili jeden z fundamentów PiS - jedność. Dymisja marszałka Marka Jurka jest tylko jednym z wielu oznak tej porażki.

Będą i inne. Ojciec Rydzyk nie zapomni, że za wspieranymi przez niego wersjami zmian opowiedziało się zaledwie kilkudziesięciu pisowców. Opozycja będzie pamiętała, że PiS nie jest ze stali, ośmieli ją to w atakach. A Roman Giertych jeszcze aktywniej zacznie wrzucać do debaty sprawy obyczajowe. Nikt też chyba nie zaufa już na ślepo autorytetowi prezydenta i umiejętnościom jego prawników.

Ma rację premier, że tego tematu nie można było wygrać, przy radykałach u boku nie było szans na mądrą zmianę w Konstytucji. Ale żeby aż tak głupio przegrać?
Koalicja się nie rozpadnie, PiS się nie rozleci. Ale Kaczyńscy długo będą lizać rany. To był cios w samo serce.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj