Dziennik Gazeta Prawana logo

"W polityce zagranicznej różnią ich detale"

30 czerwca 2010, 22:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"W polityce zagranicznej różnią ich detale"
Inne
Z punktu widzenia polskiej polityki zagranicznej nie ma dużego znaczenia, który z kandydatów wygra, różnią się bowiem ledwie detalami. Wbrew pozorom to dobry znak - tak Andrzej Talaga komentuje to, co w czasie telewizyjnej debaty mówili Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski.

W demokracjach bowiem siły polityczne rzadko mają zasadniczo odmienny pogląd na rację stanu i stosunki z innymi państwami. Brak sporu w tej materii nie oznacza nudy, ale stabilizację i poczucie bezpieczeństwa państwa.

Obaj politycy chcą walczyć o silną pozycję w UE, Kaczyński ostrzegał jednak, że nie będzie wobec niej tak spolegliwy, jak PO. Komorowski popiera wspólną politykę zagraniczną UE, Kaczyński zaś chce walczyć o wysoki status Warszawy w Unii oraz Europie środkowej. Chętnie widziałby też nasz kraj w G-20. Obaj pragną dobrych stosunków z Moskwą, prezes PiS jednak zamierza walczyć z niesymetrycznym postrzeganiem Polski i Rosji przez naszych unijnych partnerów. Obaj też będą bronić dotacji unijnych dla polskiego rolnictwa.

Najciekawszym motywem w debacie, jak i w kampanii, jest przemiana stosunku Kaczyńskiego do Rosji, na bardziej pokojowy niż w poprzedniej odsłonie. Zostało to docenione przez media zagraniczne. W prasie niemieckiej, brytyjskiej i francuskiej w ogóle podkreślano zmianę wizerunku Kaczyńskiego z wojująco - nacjonalistycznego na koncyliacyjno – europejski. To kolejny dobry znak. W razie jego zwycięstwa Polska nie stanie się celem złośliwych - jak to bywało - komentarzy o naszej zaściankowości. Kaczyńskiego kartofla, jak niemiecka bulwarówka przedstawiała zmarłego prezydenta, zastępuje inny Kaczyński - Europejczyk.

We wczorajszej debacie kandydaci potwierdzili stanowiska wobec odwrotu z Afganistanu. Komorowski podtrzymał rok 2012, Kaczyński powiedział, że powinniśmy wyjść w ciągu jego ewentualnej kadencji, a więc pięciu lat. O ile w sprawie Rosji punkt niewątpliwie zdobył Kaczyński, w wypadku Afganistanu lekko górował Komorowski. Rozpoczął potrzebną debatę, na szali jest ludzkie życie. Pod Hindukuszem straciliśmy 19 żołnierzy, do końca 2012 roku polegnie co najmniej kilku, może kilkunastu kolejnych. Gdyby interwencja trwała do 2015 r. ofiary szłyby w dziesiątki, przemoc w Afganistanie bowiem narasta.

Gdyby pokusić się o ocenę potyczek kandydatów w obu debatach, w sprawach międzynarodowych wywalczyli remis po umiarkowanie pasjonującej grze, w której przeważały długie podania i statyczne rzuty rożne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj