Nie ma obowiązku chodzenia na wybory i absurdem jest mówienie o takim obowiązku. Zwłaszcza, gdy nie ma na horyzoncie nikogo, komu można zaufać, kto miałby jakąś wizję państwa. Teraz jest dokładnie tak, jak to lud określa: chodzi o dorwanie się do koryta i zdobycie jak najwięcej synekur dla swoich popleczników - ostro ocenia sytuację w Polsce Kazik Staszewski.

Zgadzam się z Rafałem Ziemkiewiczem, który swojego czasu celnie to ujął, że spór między PO a PiS, to spór między mafią a sektą i, że przed taką alternatywą stawia Polaków nasz system polityczny. Wymagają od ciebie deklaracji czy jesteś z sekty, czy jesteś z mafii, a ja nie chcę się tak deklarować - mówi portalowi tvp.info Kazik Staszewski.

Muzyk krytykuje też głowę państwa. Nie jest to polityk wybitny. To taki nasz Bronek. Raz ma wąsy, raz nie ma, poluje… Jest dobry jako kumpel do biesiady, ale niekoniecznie nadaje się do stania na czele 40-milionowego państwa - tłumaczy. Prezydentowi dostaje się też za słowa o filmie "Układ zamknięty". Ostatnio był na premierze. Ja też tam byłem. I potem słyszałem jego wypowiedzi o filmie. Dla mnie były kuriozalne. Mówił ogólnikowo, tak jakby to, co widzieliśmy w tym filmie odbywało się nie w kraju, którego jest głową, ale np. w Tunezji - stwierdził. 

Kazik uważa też, że media zupełnie inaczej traktują prezydenta niż jego poprzednika. Trzeba pamiętać, że Lech Kaczyński musiał przeciwstawiać się kolosalnej agresji mediów. Miał wyjątkowo zły PR i nic dziwnego, że czasem potrafił się zdenerwować i obrazić za coś, co nie było tego warte. Komorowski jest traktowany przez media znacznie, znacznie łagodniej - mówi. Uważa też, że Lech Kaczyński był najlepszym przywódcą Polski po 1989. Nadal uważam, że Lech Kaczyński był najlepszy. Choć nie ukrywam, że także ze względu na brak konkurencji. No bo kto? Jaruzelski? Wałęsa? Kwaśniewski? Na pewno nie. Kaczyński miał parę takich dni, podczas których był naprawdę wielkim politykiem - tłumaczy. 

Piosenkarz wbija też szpilę Lechowi Wałęsie. Wałęsa niestety od jakiegoś czasu pogrąża się w swoich wypowiedziach i niejednokrotnie plecie androny - mówił. Przyznaje, że niesłusznie uważał, że należało wykorzystać charyzmę byłęgo prezydenta na arenie międzynarodowej. Kiedyś uważałem, że gdy przestał być prezydentem zbyt łatwo zrezygnowaliśmy z jego charyzmy i możliwości prezentacji racji polskich na arenie międzynarodowej. Ale już od jakiegoś czasu myślę, że słusznie iż tak się stało. Sam niech siada z tyłu- grzmi.

Dostaje się też lewicy. Przypomina, że to rządy tej formacji były największą tragedią dla Polski. Poraża mnie cynizm Palikota. Poraża mnie ślinienie się Leszka Millera do tego, aby być jeszcze premierem, podczas gdy rządy SLD były największą bodajże tragedią dla tego kraju. No i jeszcze do tego jest konglomerat Kwaśniewski, Palikot, Siwiec. Przecież to już wszystko było i nie rokuje - wyjaśnia tvp.info