Dziennik Gazeta Prawana logo
Od czasu do czasu piszę tu o ciastku. To ciastko to bogactwo wytworzone przez gospodarkę. Przeze mnie, przez ciebie, przez podmioty prywatne i publiczne. Wszystkich. Potem to ciastko jest dzielone między tych, którzy dostarczyli pracę (fizyczną, intelektualną), oraz tych, którzy dorzucili kapitał. Statystyki pokazują, że w krajach bogatego Zachodu w okresie powojennym ciastko było dzielone w proporcji 60:40. 60 proc. wytworzonego bogactwa szło na wynagrodzenie pracy, a 40 proc. na wynagrodzenie kapitału.

Te proporcje zaczęły się odwracać od lat 80. Widać to wyraźnie w statystykach. Dziś jesteśmy już bliżej relacji 50:50. To jest jedno z wyjaśnień wzrastającego przez ostatnie kilka dekad problemu nierówności majątkowych. Coraz większa część ciastka trafia do brzucha kapitalisty, który tyje. A pracownik dostaje coraz mniej, więc chudnie i chudnie.

Coraz więcej ekonomistów bierze teraz pod lupę brzuch kapitalisty. Bo co to właściwie znaczy, że coraz więcej zysków zgarnia kapitał? Gdzie są te pieniądze? Dlaczego rozwinięty świat narzeka na brak środków przeznaczonych na nowe inwestycje?

Kilka miesięcy temu (pisałem o tym w tym miejscu) Simcha Barkai z Uniwersytetu Chicagowskiego twierdził, że udało mu się rozwiązać tę zagadkę. Ekonomista dowodził, że z zysków kapitału należy jeszcze wyodrębnić osobną kategorię – profit. Profit to jest to wszystko, co zostaje w firmie po opłaceniu pensji pracowników oraz wynagrodzenia dla kapitału (czyli np. dywidendy dla akcjonariuszy). Barkai stawiał tezę, że nasze czasy charakteryzuje wysoki poziom profitu, który zostaje w firmie. A przykładem mogą być przedsiębiorstwa, które wydają niewiele na pracowników (outsourcing i automatyzacja pracochłonnych czynności), a jednocześnie nie bardzo chcą się dzielić z akcjonariuszami. A najchętniej to – jak Apple – przeprowadziłyby akcję odkupienia własnych akcji, żeby w następnych latach dalej zwiększać skalę profitu.

Ta opowieść wiele wyjaśnia, ale nie mówi nadal, gdzie się podział brakujący kawałek ciastka. Dokąd te profity idą potem. Ostatnio na to pytanie trochę światła rzucił Dietrich Vollrath z Uniwersytetu w Houston. Ekonomista dostrzegł brakujące kawałki ciastka na rynku nieruchomości. Aby zobaczyć to lepiej, pokażmy (na przykładzie siedmiu najbogatszych krajów świata) przedział czasowy 1950–2010. Widać wtedy, że udział dochodów z nieruchomości wzrasta w tym okresie z 3 proc. do ok. 10 proc. PKB. To spostrzeżenie jest spójne z powszechną wiedzą na temat wzrostu cen nieruchomości w rozwiniętym świecie w omawianym okresie.

Tu jednak pojawia się haczyk. Vollrath przypomina, że udział nieruchomości w PKB bywa bezproduktywny. Wielu właścicieli mieszkań traktuje je bowiem jako lokatę kapitału. Dziecięco się wręcz ciesząc z kilkukrotnego wzrostu ich wartości. Z księgowego punktu widzenia majątek rósł. Czy jednak w związku z tym wzrosło ekonomiczne bogactwo? Czy dzięki wzrostowi cen prestiżowych nieruchomości komukolwiek oprócz samych właścicieli żyje się lepiej? To pytania, które w kontekście rynku nieruchomości (zwłaszcza jego najdroższej części) trzeba stawiać. Być może to tam kryje się odpowiedź na pytanie, co się stało z ciastkiem odebranym światu pracy. A potem zamurowanym w apartamencie w centrum Londynu, domu w San Francisco czy lofcie na Manhattanie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRafał Woś: Gdzie jest ciastko? Poszukiwania trwają »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj