Dziennik Gazeta Prawana logo

Karolina Lewestam: Dyskretny urok spisku smoleńskiego

9 kwietnia 2017, 19:00
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Miejsce katastrofy smoleńskiej
Miejsce katastrofy smoleńskiej/Wikimedia Commons
"Słup telefoniczny na mnie pędził. Próbowałem zjechać mu z drogi, ale nie zdążyłem, i uderzył w przód mojego auta" – to podobno fragment zeznania pewnego kierowcy spisanego niegdyś przez policję w San Francisco. Wyobraźcie sobie policjanta, który sporządzał ten raport – na pewno zadrżała mu notująca dłoń. Niewykluczone, że po chwili wahania zapytał: Ale zaraz, proszę pana, jak to możliwe, żeby słup? Tak sam z siebie? Żeby... pędził? Proszę wybaczyć, naprawdę nie chcę być obcesowy, ale czy nie bardziej prawdopodobne jest, że... zwyczajnie sam pan się w niego władował?

– powinien wówczas zaintonować grecki chór, który w mej wyobraźni towarzyszy tej scenie. –

– mógłby ciągnąć ów wyobrażony przeze mnie chór, przytrzymując targane kalifornijskim wiatrem chitony. –

– zapytałby policjant. –

– dramatycznie uciszyłby go chór.

Dyskretny urok spisku

Nie ma chyba takiego zwolennika tezy o zamachu w Smoleńsku, który nie byłby głęboko rozczarowany dotychczasowymi wynikami prac podkomisji mającej owej tezy dowieść. Mijają miesiące, ekshumowane są ciała ofiar, zapowiadane są nowe rewelacje – i wciąż nie zobaczyliśmy żadnych dowodów na wybuchy na pokładzie, a tym bardziej sensownych argumentów na rzecz spisku Tuska z Putinem. Ludzie wyjątkowo pokorni wobec wolt rzeczywistości mogą być może wciąż, w imię źle pojętej naukowej rzetelności, zakładać choćby nikłą możliwość sukcesu podkomisji – ale zdecydowana większość pierwotnych wyznawców Antoniego Macierewicza byłaby usprawiedliwiona, gdyby dziś porzuciła hipotezę o zamachu na rzecz hipotezy o ogólnym bałaganie. Oprócz jałowości prac komisji pojawiają się ku temu coraz to inne przesłanki – ważny tekst Zbigniewa Parafianowicza z DGP o tupolewizmie opisał polską niekompetencję w organizowaniu podróży naszych władz jako rodzaj endemicznej choroby państwa, a jego tezy zdają się potwierdzać kolejne wypadki komunikacyjne, w których ostatnio bierze udział rząd PiS. Nawet oskarżenie rosyjskich kontrolerów lotu sprzed kilku dni, mimo że logicznie niesprzeczne z tezą o zamachu, musi przecież wyglądać w oczach dotychczasowych wiernych jak zamachowa kapitulacja. Bo kto oskarża płotki, gdy ma w garści grube ryby? A zwłaszcza płotki, które wyraźnie sugerowały – wszyscy to słyszeliśmy – by lecieć na zapasowe lotnisko?

Tymczasem teza o zamachu ma się, o dziwo, świetnie. Nadal głosi ją PiS-owski mainstream: Prokuratura Krajowa zapewnia, że zamach i źli kontrolerzy mogą ze sobą pokojowo współistnieć; Macierewicz w TV Republika dodaje: jedno się tak naprawdę z drugim wiąże, kontrolerzy pewnie specjalnie sprowadzili samolot tak nisko, by jak najlepiej ukryć zaplanowane wybuchy, które wysoko w górze byłyby przecież zbyt dobrze widoczne. A w najciemniejszych zakamarkach prawicowych podziemi zamach, zamiast zamierać, po prostu uniezależnia się od niesprawnej komisji; jej impotencja nie jest w najmniejszym stopniu dowodem przeciwko zamachowi, ale... kolejnym zamachem na prawdę o zamachu. Publicysta Piotr Skwieciński na portalu wPolityce zdał ostatnio sprawę z lektury „Gazety Warszawskiej”, gdzie „ekspert ws. katastrofy smoleńskiej”, niejaki Leszek Misiak, oskarża Jarosława Kaczyńskiego o ukrywanie zdobytych już dowodów na zamach i sugeruje, że i PiS, poprzez krycie sprawców, już stał się częścią spisku, który doprowadził do śmierci prezydenta RP. A czyj to spisek? Otóż – tu, uwaga, powiew świeżości – jest to spisek międzynarodowych sił Zachodu, które zamordowały pasażerów tupolewa, by storpedować reset stosunków z Rosją, którego chciał wówczas Obama. Czyli: spisek Putina, spisek z Putinem, a może spisek przeciwko Putinowi – wszystko jedno – ale jakiś spisek musi być i kropka.

Można szukać przyczyn, dla których Antoni Macierewicz wciąż trzyma się tezy o zamachu. Kalkulacja polityczna? Szaleństwo? Jakaś tajemna wiedza?...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj