Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaremba: Politycy liberalnej opozycji uciekają w martyrologię albo w decentralizację państwa [OPINIA]

14 czerwca 2019, 11:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba/Dziennik Gazeta Prawna
Politycy liberalnej opozycji uciekają w martyrologię albo w decentralizację państwa, bo nie umieją rozwiązać zasadniczego dylematu: jak piętnować rozdawnictwo, obiecując jeszcze więcej, a niczego nikomu nie odbierając.

Pomysł jest, tylko trzeba go dobrze znaleźć – tak skwitował Grzegorz Schetyna, lider przegranej w wyborach do europarlamentu Koalicji Europejskiej, pytanie, jak zamierza pokonać PiS w kolejnym ludowym plebiscycie. Pokraczna logika tego zdania została już wyśmiana, także przez wielu oponentów obecnej władzy.

Ważniejsze, że nic nie wskazuje na to, aby ten pomysł miał się znaleźć. Z wielu powodów, nie tylko z tego, że trudniej się go szuka ludziom z małą wyobraźnią, obciążanym na dokładkę odpowiedzialnością za porażkę. Co pokazuje, że przed jesiennymi wyborami do parlamentu kalendarz pracuje na rzecz rządzących. Poza wszystkim przewaga PiS nad oponentami stała się do pewnego stopnia strukturalna, zaś opozycja liberalno-lewicowa jest skazana na wtórność, a przede wszystkim na sprzeczności.

Nowy program opozycyjnego bloku ma być pisany w sierpniu. Już samo dobitne przypominanie o tym stawia opozycję w roli kogoś, kto agendy nie ma i dobiera ją sobie jak kolejne rękawiczki, myśląc wyłącznie o własnej wygodzie, a nie o przekonaniach czy dobru obywateli. Zarazem trudno, aby blok opozycyjny miał gotowe tezy już dziś, skoro nie wiemy, kto ostatecznie wejdzie w jego skład. Inny będzie program zjednoczonej opozycji z ludowcami, inny – bez nich. A to tylko jeden z przykładów tego, czego o kształcie opozycji nie wiemy.

Na razie dostaliśmy przedsmak programowej oferty w postaci 21 tez samorządowych, napisanych na potrzeby spotkania w Gdańsku 4 czerwca. W tytule pojawiła się „Samorządna Rzeczpospolita”, a komentujący je uczestnicy spotkania przypominali program Solidarności z 1981 r. Oczywiście można uznać, że takie emocje akurat tam były potrzebne i uzasadnione. Posłużył się nimi zresztą arcypragmatyk Donald Tusk. Nawołując dawnych kolegów do pracowitości i cierpliwości, snuł analogie z nadziejami związkowców po nocy stanu wojennego. Tej retoryki było w Gdańsku mnóstwo. Można się więc spodziewać, że opozycja nie wyrzeknie się moralistycznej logiki „odzyskiwania demokracji”, że nie znikną martyrologiczne nuty w deklaracjach kandydatów do bycia prześladowanymi. Szczególnie brzmią one zabawnie, gdy są wykrzykiwane wraz z Aleksandrem Kwaśniewskim i innymi postkomunistycznymi politykami. Ale może ważniejsze jest to, że ów męczeński ton to naturalny odruch tego odłamu opozycji i nie zamierza się on go wyrzekać (ani go limitować). A sądząc po ostatnich wyborach, dowiódł on swojej nieskuteczności.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj