Nie jestem fanem filmów dokumentalnych Michaela Moore’a, ale ostatni, w którym maczał palce (jako producent wykonawczy) – "Planet of The Humans” – otworzył mi oczy. Nie, nie stałem się zwolennikiem idei "degrowth” – przekonania, że drogą do ocalenia Ziemi jest ograniczenie produkcji i konsumpcji – ani nie przestałem uważać kapitalizmu za najlepszy ustrój, jaki wymyśliła ludzkość. Uderzyło mnie co innego.
Moore i reżyser filmu Jeff Gibbs starają się wykazać, że cała ta wielka narracja o zielonej energii to tylko PR-owa skorupa, pod którą sitwa powiązanych ze sobą korporacji zgarnia kolejne miliardy rządowych dotacji, kierując się zyskiem, a nie dobrem planety. Wielki biznes się nie zmienił – dowodzą filmowcy – i ilustrują swoją tezę… wypowiedzią Ala Gore’a, byłego wiceprezydenta USA i zasłużonego działacza klimatycznego. Jak jego zdaniem należy walczyć o środowisko? – – odpowiada w dokumencie ekspolityk, dzisiaj szef funduszu inwestycyjnego Generation Investment LLP. Niezłe, prawda? Gore jako orędownik kapitalizmu. Co za czasy...
CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>
Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.