Dziennik Gazeta Prawana logo

Meri Krismas produkowane seryjnie

29 grudnia 2008, 01:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
No oczywiście, że wyłączam, ale to nic nie daje, bo kiedyś trzeba włączyć. A wtedy szaleństwo atakuje w czwórnasób. Pocieszam się tylko, że przeżyłem to po raz kolejny. Teraz tylko trzeba jakoś przetrwać sylwestra i do Wielkanocy spokój. A potem znieść koszmar kolejnych esemesowych życzeń - pisze w DZIENNIKU Robert Mazurek.

Choć bywają one zdumiewające. Prócz konwencjonalnych i sztampowych uprzejmości są też dzieła bardziej osobiste, wymyślne, wykoncypowane. Szaleństwem ogarniającym zwykle młodszych, ale przecież nie tylko, są okolicznościowe utwory rymowane autorstwa twórców z Częstochowy. Bywają jednak życzenia zapierające dech w piersiach. Oto jeden z polityków, skądinąd zwykle sympatyczny, przesłał mi (i pewnie kilkuset innym osobom) megapompatyczny tekst, w którym porównywał siebie i swoich kolegów do cierpiących prześladowania stronników Dzieciątka Jezus, a tę drugą partię - do faryzeuszy, jednocześnie wieszcząc (esemes miał trzy części!) rychły sąd Boży nad nimi. Po długich wahaniach - śmiać się czy płakać - złożyłem jednak te szczyty kabotyństwa na karb przedawkowania karpia w płynie. Inaczej musiałbym uznać, że niektórym polityka nie tylko rozum i pokorę, lecz także Boże Narodzenie odebrała.

Piszą do mnie, jak i pewnie do państwa, zwykle znajomi dalecy, albo i jak najdalsi, którym numer zaplątać się musiał przypadkiem. Ci ostatni zapewne nie poznaliby mnie na ulicy, co nie przeszkadza im przesyłać życzeń najszczerszych i najserdeczniejszych. Ci z nich, którzy mnie znają, często życzą mi dobrze, na przykład jeden z ministrów (dzięki!) winszowałby mi zapewne niestresującej pracy ogrodnika tudzież pasterza lam, jeśli tylko miałoby to spowodować, bym przestał o nim pisać. Z pewnością zupełnie czego innego życzy mi najwytrwalsza grupa moich esemesowych przyjaciół - panie z banku, doradcy kredytowi i agenci ubezpieczeniowi, przedstawiciele linii lotniczych i biur podróży, którym kiedykolwiek wpadł w ręce mój numer telefonu. Ci chcieliby, bym zarabiał jak najwięcej, i tu możemy się zgodzić.

Szaleństwo życzeń jak z matrycy ogarnia wszystkich do tego stopnia, że pewien znajomy wysłał seryjne podziękowania za świąteczne esemesy. Dostali je również ci, którzy niczego mu nie przesyłali. Na szczęście mój telefon jest typem gburowatym, a ponadto pozbawionym funkcji "wyślij wszystkim", sam zaś od dawna raczej dzwonię, rzadziej mejluję, do tych kilku osób, którym życzenia złożyć powinienem. Reszta ma zasłużony odpoczynek ode mnie. Co, jak uważa czasem moja żona, też jest niezgorszym prezentem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj