Otwarcie zawodów prawniczych było oczkiem w głowie kolejnych ministrów sprawiedliwości. Skutek tych zmagań z korporacyjnym egoizmem jest jednak kary godnym wybrykiem. Dzisiaj nie jest już sztuką zdać egzamin na aplikację - komentuje Andrzej Jankowski.
Sztuką jest znaleźć patrona czy kancelarię, gdzie można w spokoju przygotowywać się do zawodu adwokata, radcy prawnego czy notariusza. . Na czterysta ofert o przyjęcie do kancelarii notarialnej przyszła jedna odpowiedź pozytywna - i to do osoby z pierwszej piątki najlepiej zdających.
. Najbardziej zaskakująca okazała się jednak odpowiedź autorów reformy - Ministerstwa Sprawiedliwości: przecież nie wszyscy muszą starać się o wpis na listę aplikantów w tym roku. Dla tych 10 tys. młodych prawników przyjętych w tym roku na aplikacje, są to słowa gorzkie i smutne. Jedyna nadzieja, że nowe kierownictwo resortu sprawiedliwości aplikacyjną rzeczywistość zacznie opisywać za pomocą innego słownictwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl