Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna walutowa jest nieunikniona

25 października 2010, 13:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga/Dziennik Gazeta Prawna
Poprzedzające listopadowy szczyt G20 spotkanie ministrów finansów i szefów banków centralnych w koreańskim Gyeongju miało zaradzić rysującej się na horyzoncie wojnie walutowej, która podminowałaby wychodzenie świata z kryzysu. Nie zaradzi jednak. Dwie największe potęgi ekonomiczne – USA i Chiny – czerpią zbyt wielkie korzyści z zaniżania wartości swoich walut, by zechciały ulec międzynarodowej presji.

 Wojna walutowa nie jest zresztą modą ostatnich dni. Trwa co najmniej od dwóch dekad. Ile razy słyszeliśmy o konieczności podniesienia wartości juana? Ile razy amerykańska administracja usiłowała nakłonić Pekin do uległości w tej sprawie? Sztuczny kurs chińskiej waluty wobec dolara jest niczym innym jak wrogim aktem wojny walutowej.

Chiny muszą utrzymywać wycenę swojej waluty na poziomie niższym o 30 – 40 proc. wobec realnej wartości, aby ocalić niskie koszty produkcji. Nie ma co marzyć, by w najbliższych latach ewentualny spadek eksportu Państwa Środka po podwyższeniu kursu został zrównoważony przez wzrost podaży wewnętrznej. Nastąpi to dopiero wówczas, gdy profity ze wzrostu chińskiego PKB zostaną rozłożone – nawet niesprawiedliwie, ale przynajmniej równomiernie – na całe społeczeństwo, a nie tylko na komunistyczną elitę władzy i powiązane z nią kręgi biznesowe z wybrzeża Chin. Czyli – nigdy.

W Gyeongju przepadła z kretesem propozycja sekretarza skarbu USA Timothy’ego Geithnera, by członkowie klubu zobowiązali się do zmniejszenia deficytu w handlu między sobą. Chiny dyplomatycznie milczały, ale inne kraje z przewagą eksportu nad importem – Niemcy, Japonia i Rosja – odrzuciły ją z hukiem. Nie będzie zatem ani wyraźnej deprecjacji chińskiej waluty, ani równowagi w światowym handlu, a Ameryka odpowie na te niedogodności dodrukowywaniem dolara.

Termin „wojna” bardziej pasuje dziś do rzeczywistości gospodarczej i politycznej świata niż równowaga i porozumienie. Kursy walut są w niej tylko jedną z metod walki. G20, ONZ czy MFW nie powstrzymają tego trendu. Nie pomoże też ustąpienie na G20 przez kraje zachodnie nieco miejsca w MFW gospodarkom wschodzącym. Kryzys i stagnacja idą w parze z narodowymi egoizmami i skłonnością do ratowania się kosztem innych. Szaleństwo? Owszem, ale skuteczne, przynajmniej na krótką metę. Rachunki przyjdzie nam płacić dopiero za kilka, kilkanaście lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: G20szczyt
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj