Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych zakończyła audyt zakupów węgla z 2022 roku. Wyniki są miażdżące. Z 750 tysięcy ton surowca, za który państwo zapłaciło ponad 1,3 mld zł, niemal 40 proc. nie spełnia żadnych norm jakościowych. Zamiast wartościowego opału, w magazynach zalega bezużyteczny miał.

Eksperci szacują, że z wydanej kwoty uda się odzyskać zaledwie 300 mln zł. Oznacza to, że budżet państwa stracił bezpowrotnie około miliarda złotych. Szczególnie bulwersuje fakt, że cały transport z Australii, wart blisko 200 mln zł, okazał się całkowicie niezgodny ze specyfikacją.

Podejrzani pośrednicy i zaliczki "na słowo"

Wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański ujawnił mechanizm, który towarzyszył zakupom. Rząd PiS wybrał do transakcji cztery firmy na drodze indywidualnych negocjacji. Jedna z firm otrzymała uprawnienia do negocjacji w styczniu 2022 roku – czyli cztery miesiące przed formalną decyzją o utworzeniu rezerwy. Służby ostrzegały, że wybrani pośrednicy są niewiarygodni i mogą mieć powiązania z rynkiem rosyjskim. Agencja przelewała pośrednikom całe kwoty jeszcze przed zakupem węgla, finansując ich działania z góry. Kierwiński podkreślił, że ktoś świadomie podpisał protokoły odbioru surowca, wiedząc, że nie nadaje się on do użytku.

Reklama
Reklama

Składowanie węgla za miliony

Problem nie kończy się na samym zakupie. Bezużyteczny węgiel wciąż zalega na składach, a koszty jego utrzymania są gigantyczne. Obecnie RARS płaci za to 5,3 mln zł miesięcznie. Według obecnego kierownictwa MSWiA, wybór miejsc składowania odbywał się "na telefon". Gdyby surowiec trafił do państwowych spółek węglowych, koszty te byłyby niższe o ponad 2 miliony złotych miesięcznie. Szef KPRM Jan Grabiec nazwał całą sytuację "wielkim skokiem na kasę", który wykorzystał kryzys energetyczny do okradania państwa.

Uderzenie w PKP Cargo

Afera ma także drugie dno gospodarcze. Aby przewieźć sprowadzony z zagranicy (Kazachstanu, Kolumbii, Australii) węgiel, ówczesny premier nakazał PKP Cargo zerwanie dotychczasowych umów z innymi klientami. Spółka kolejowa szacuje, że na tej decyzji straciła 1,5 mld zł.

Grabiec zauważył, że zamiast inwestować w polskie wydobycie, rząd Morawieckiego postawił na import surowca, który ostatecznie nie trafił do domowych pieców, lecz do dziś zaśmieca składy RARS. Tymczasem w 2023 roku Mateusz Morawiecki zapewniał, że jakość węgla jest "na wysokim poziomie".