Dziennik Gazeta Prawana logo

Kłopot Wassermanna przez list kryminalisty

31 grudnia 2009, 13:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie podejrzenia niedopełnienia obowiązków przez Zbigniewa Wassermanna. Gdy Wassermann zasiadał w komisji śledczej ds. PKN Orlen, dostał list od recydiwysty, który miał pogrążyć posła Jana Widackiego. Problem w tym, że Wassermann nie wie, co zrobił z oryginałem listu.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi śledztwo w sprawie podejrzenia przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez wiceprzewodniczącego działającej w latach 2004-2005 sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen Zbigniewa Wassermanna (PiS) - poinformowała w czwartek PAP rzeczniczka tej prokuratury Renata Mazur.

Dodała, że postępowanie w sprawie prowadzone jest od połowy grudnia z zawiadomienia posła Jana Widackiego. Rzeczniczka wyjaśniła, iż czas trwania postępowania ustawowo określony jest na trzy miesiące, niewykluczone jednak, iż potrwa ono dłużej.

O sprawie napisała czwartkowa "Gazeta Wyborcza". Według dziennika w sprawie chodzi o list przestępcy Sławomira R., który Wassermann otrzymał w kwietniu 2005 r. Prokuratura, jak pisze "GW", ma badać, dlaczego list nie został zabezpieczony.

Przed warszawskim sądem trwa proces Widackiego, oskarżonego m.in. o nakłanianie świadków do fałszywych zeznań. Podstawą oskarżenia są m.in. twierdzenia Sławomira R., recydywisty, który odsiaduje karę 25 lat m.in. za zabójstwo. Sprawę zapoczątkował list R. do Wassermanna - ówczesnego wiceszefa sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen, która zawiadomiła prokuraturę.

Prokuratura m.in. zarzuciła Widackiemu, że w 2004 r. nakłaniał R. do składania nieprawdziwych zeznań, korzystnych dla bronionego przez Widackiego szefa "Pruszkowa" Mirosława D., ps. Malizna. Według Widackiego zarzuty oparto "na fałszywych zeznaniach osób pozbawionych wolności".

Wassermann, który w końcu czerwca bieżącego roku był świadkiem w tym procesie, przyznał, że list R. dostał do swej skrzynki poselskiej w Sejmie. Podkreślił, że decyzję o przekazaniu kopii listu prokuraturze podjęło prezydium komisji. Wassermann w sądzie nie pamiętał, co zrobił z oryginałem listu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj