Trudno się spodziewać po Januszu Palikocie miłości do Mariusza Kamińskiego, ale to, co napisał na blogu, na pewno znowu wywoła głośne reakcje. Nawiązując do zeznań byłego szefa CBA przed komisją śledczą, napisał: "Pędzący królik to nie ksywa dla Mariusza K., gdyż ten ma ksywę alkoholik".
Wiceszef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej podsumował wczorajsze dziewięciogodzinne zeznania Mariusza Kamińskiego krótko i w swoim ogólnie krytykowanym stylu.
"Pędzący królik to nie ksywa dla Mariusza K., gdyż ten ma ksywę alkoholik! Pędzący królik to nazwa dla baru, w którym spotkał się Marcin Rosół, asystent Drzewieckiego, z córką Sobiesiaka. Tak ustaliła wczorajsza komisja śledcza. Oficerem prowadzącym dla Mariusza K. był Jarosław K. O ironio losu, <pędzący królik> to metafora całego projektu IV RP" - napisał na swoim blogu w Onet.pl.
Na koniec nie mógł sobie odmówić kolejnej złośliwości: "Kaczyński, Kamiński, Królik; trzy razy K to naprawdę Koniec!" - napisał Palikot.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|