Dziennik Gazeta Prawana logo

Marcin Libicki nie jest kłamcą lustracyjnym

22 lutego 2010, 16:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Marcin Libicki nie był świadomym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa - uznał Sąd Okręgowy w Poznaniu, stwierdzając, że Libicki złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne.

Libicki wystąpił o autolustrację w marcu ub. roku, po tym, jak wskutek prasowych informacji o jego rzekomej współpracy z wywiadem PRL, nie znalazł się na liście kandydatów PiS do Parlamentu Europejskiego. Libicki zrezygnował też wówczas z członkostwa w PiS.

W swym oświadczeniu polityk napisał, że nie był świadomym współpracownikiem wywiadu PRL. Prokurator Biura Lustracyjnego poznańskiego IPN wniósł o wydanie orzeczenia, iż Marcin Libicki złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne.

Sąd analizował zebrane przez IPN materiały służb specjalnych na temat Marcina Libickiego, z których wynikało, że był on Kontaktem Obywatelskim, kandydatem na TW, a w latach 1965-1968 był "operacyjnie wykorzystywany" przez wywiad PRL. W 1981 r. odnotowano, że wywiad wykorzystywał Libickiego "z uwagi na posiadane kontakty w RWE (Radio Wolna Europa - PAP)".

Sąd nie znalazł w tych materiałach żadnego pisemnego zobowiązania do współpracy, ani żadnych dowodów, jakoby Libicki taką świadomą i tajną współpracę prowadził.

"Oprócz gołosłownych stwierdzeń KW MO, że Marcin Libicki jest wykorzystywany (...) przez ten departament nie ma żadnych - na obecnym etapie dokumentów - na to, że Marcin Libicki miał jakikolwiek kontakt z departamentem I.(...) Brak jest notatek sporządzonych przez Libickiego i brak notatek funkcjonariuszy mówiących o kontaktach z Marcinem Libickim" - powiedziała, uzasadniając orzeczenie sądu sędzia Maria Kostecka.

Sąd wydając orzeczenie, brał pod uwagę wykładnię Sądu Najwyższego, który uznał, że aby uznać kogoś za tajnego i świadomego współpracownika, musi zachodzić jednocześnie pięć przesłanek: współpracownik musiał kontaktować się ze służbami, musiał świadomie przekazywać informacje, musiał zachowywać tajemnicę na temat swojej działalności, jego działanie musiało być realizowanie w ramach operacji organów bezpieczeństwa, a współpraca musiała być zmaterializowana w postaci konkretnych doniesień.

Marcin Libicki jest zadowolony z orzeczenia sądu. Skrytykował działanie Jarosława Kaczyńskiego w jego sprawie.

"Padały takie głosy ze strony Jarosława Kaczyńskiego kwestionujące jakiekolwiek ustalenia sądu w tej sprawie i to jest w najwyższym stopniu naganne. Od pierwszych materiałów prasowych na mój temat IPN nie występował przeciwko mnie (...). Ta sprawa to efekt ataków jednej z gazet ("Głos Wielkopolski" - przyp. PAP) i niezwykle nagannego działania władz PiS-u i dwóch urzędników IPN z Wrocławia" - powiedział PAP Libicki.

Dwaj pracownicy IPN-u z Wrocławia mieli na zlecenie Jarosława Kaczyńskiego przeprowadzić analizę materiałów zebranych przez poznański IPN na temat Libickiego i swoją opinią wpłynąć na decyzje szefa PiS, by nie wystawiać Libickiego w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku. Marcin Libicki był w poprzedniej kadencji PE przewodniczącym Komisji Petycji, obecnie jest jednym ze współzałożycieli partii Polska Plus.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj