"Prezydent Polski nie powinien porozumiewać się z głowami państw na migi, jak Lech Kaczyński z Nicolasem Sarkozym w Brukseli. Bez znajomości języków można być w Europie tylko
politykiem czwartej kategorii" - powiedział w "Gazecie Wyborczej" szef MSZ.
Radosław Sikorski próbuje robić z siebie "prezydenta wszystkich Polaków". Powiedział, że jako prezydent "świadomie obniżyłby własną wyrazistość" i
zgłaszałby głownie projekty ustaw dotyczące np. bezpieczeństwa, a nie polityczne.
Zapytany o drażliwe kwestie, które dzielą opinię publiczną starał się być polubowny. Zadeklarował, że jako prezydent podpisałby ustawy o parytecie i zakazie palenia, ale nie zgodziłby
się na wieszanie krzyży w szkołach. In vitro to, według Sikorskiego, "bardzo skomplikowana sprawa".
Priorytety jego ewentualnej prezydentury, to także radykalne cięcia etatów w Kancelarii Prezydenta.
"Polityków na arenie międzynarodowej dzielę na lepszych i gorszych od swojego kraju. Polska jest lepsza od prezydentury Lecha Kaczyńskiego" - dodał.