Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyjazd dowódców do Katynia. Klich wiedział

30 kwietnia 2010, 18:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Szef MON Bogdan Klich wiedział o zaproszeniu najwyższych dowódców do Katynia, ale nie wiedział, czy mają podróżować jednym samolotem, czy oddzielnie - powiedział rzecznik MON Janusz Sejmej. Rzecznik odniósł się do podanej przez portal Tok FM wiadomości, że minister Klich podpisał zgodę na wyjazd dowódców.

Portal powołał się na korespondencję między Kancelarią Prezydenta i MON. Kancelaria Prezydenta wysłała pismo 17 marca. Dwa dni później trafiło ono do Bogdana Klicha. Władysław Stasiak informuje w nim szefa MON, że prezydent zamierza zaprosić do Katynia najważniejszych dowódców naszej armii. "Zgoda, zwłaszcza, że ja też się wybieram" - podpisano B. Klich - cytuje treść pisma portal tokfm.pl.

Potem MON wysłało do generałów pismo z "z uprzejmą prośbą o realizację". "Nosi datę 23 marca i jest podpisane przez zastępcę dyrektora sekretariatu Ministra Obrony Narodowej płk Piotra Nideckiego" - czytamy w portalu tokfm.pl.

"Minister mówił o tych dokumentach - informacji o zamiarze zaproszenia dowódców - od początku. Nie ma tu żadnej rewelacji. Zgodził się, tym bardziej, że sam się wybierał do Katynia. Ciężka choroba matki spowodowała, że nie pojechał i zastąpił go świętej pamięci wiceminister Stanisław Komorowski. Zgoda jest oczywista, zawsze tak postępował wobec pism z Kancelarii Prezydenta" - powiedział Sejmej.

"Inną sprawą są dokumenty, wysłane już bez naszej wiedzy bezpośrednio do dowódców, że prezydent zaprasza ich na pokład samolotu - tej informacji nie było w piśmie z prośbą o zgodę na wyjazd dowódców, którzy - o czym nie wiedzieliśmy - dostali także indywidualne zaproszenia" - dodał rzecznik. "Ta niewiedza, że będzie to jeden samolot, nie jest naszą winą. Różne kancelarie różnie planują takie przeloty" - zaznaczył.

Podał przykład innego wylotu, kiedy organizująca go kancelaria zamówiła trzy samoloty - Tu-154, Jak-40 i C-295. "W tym przypadku nie mieliśmy informacji, jak się odbędzie przelot. Nie otrzymaliśmy listy gości, jakim prawem mielibyśmy konsultować rozkład miejsc w samolocie?" - dodał.

Postawę szefa MON skrytykował we wczorajszej "Kropce nad i" gen. Gromosław Czempiński. "Powinien wiedzieć, że oni zaakceptowali zaproszenie i będą lecieć. Powinien zainteresować się, zapytać: <a jak lecicie>? I wtedy może odezwałby się jakiś dzwonek alarmowy, że wszyscy polecą jednym samolotem" - powiedział generał.

W katastrofie 10 kwietnia w Smoleńsku zginęło 96 osób - prezydent Lech Kaczyński z małżonką i towarzysząca mu delegacja z parlamentarzystami i najwyższymi dowódcami wojska - szefem Sztabu Generalnego i dowódcami rodzajów sił zbrojnych. Jak podało po katastrofie MON, obowiązujące w wojsku procedury zakazują wspólnego lotu dowódcy i jego zastępcy, nie ma natomiast regulacji dotyczących wspólnej podróży powietrznej kilku dowódcom. Przegląd procedur dotyczących lotów osób pełniących najwyższe funkcje w państwie jest obecnie przedmiotem prac BBN, które w ciągu kilku tygodni ma przedstawić wstępne wnioski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj