"Jak wszyscy obywatele mamy prawo do odpowiedzi, projekt ustawy złożyliśmy 21 listopada i cisza. Jeżeli premier nam nie odpowie, pozwiemy go do sądu" - mówi DZIENNIKOWI Jacek Adler, redaktor naczelny portalu Gaylife.pl. Tymczasem kancelaria premiera milczy. "Nie mamy jeszcze stanowiska w tej sprawie" - przyznaje Agnieszka Liszka, rzecznik prasowy rządu.

Jak podaje poniedziałkowe "Życie Warszawy", projekt daje parom homoseksualnym prawo do dziedziczenia po sobie, wspólnego rozliczania podatku dochodowego, a także m.in. możliwość uzyskania informacji o stanie zdrowia partnera. Projekt zabrania parom homoseksualnym adopcji dzieci. "Wiele gejów i lesbijek chciałoby mieć takie prawo, ale wiemy, jakie są nastroje społeczne" - zaznacza naczelny gejowskiego portalu.

Mimo tego Adler nie liczy, że premier radośnie przyklaśnie inicjatywie gejów. "Musimy znać stanowisko rządu w tej sprawie. Pewnie zostanie załatwiona odmownie, ale dopiero mając je w ręku, możemy działać na forum instytucji Unii Europejskiej" - tłumaczy.

Naczelny Gaylife.pl nie wyklucza, że jeśli projekt ustawy nie trafi do Sejmu, homoseksualiści podejmą inicjatywę obywatelską. "Z zebraniem 100 tysięcy podpisów nie powinniśmy mieć problemu. W końcu jest nas w Polsce około 2,5 miliona" - mówi DZIENNIKOWI Adler.