Inne
Reklama

Z otwarciem swego biura pani Nelli zwlekała prawie pół roku. Długo szukała po prostu lokalu godnego poselskiej powagi. Gdy wreszcie udało się jej znaleźć takie pomieszczenie przy al. Waszyngtona, postanowiła to uczcić - pisze "Fakt". W miniony czwartek urządziła uroczystą inaugurację dla partyjnych kolegów i przyjaciół.

Na początku wszyscy złożyli ręce do modlitwy, a zaproszony duchowny poświęcił pomieszczenia. Potem wygłodniali goście ruszyli na zastawione stoły. A tam już czekał na nich ser i krakersy - opisuje bulwarówka.

Gospodyni natomiast, z uprzejmym uśmiechem na ustach krążyła wokół zebranych, dolewając im herbaty i kawy. Istny Wersal. Krakersy w szybkim tempie znikały z talerzy, a ochocze chrupanie słychać było nawet na klatce schodowej. Ci bardziej obyci na światowych rautach maczali ciasteczka w oliwie.

Po wyrazie twarzy pani Nelli na koniec przyjęcia zaryzykować można stwierdzenie, że impreza się udała. Teraz biuro poselskie działa już oficjalnie. Mamy nadzieję, że przyczyni się do rozwiązania wielu problemów mieszkańców stolicy. Ci niebawem na pewno zaczną je oblegać.