W pięciodniową podróż w towarzystwie Marszałka Bogdana Borusewicza Ewa Mandziou
>>> Misiak rezygnuje. Nie chce być ciężarem
DZIENNIK ustalił, ż, bo została zgłoszona jako członek misji biznesowej wysłanej przez Krajową Izbę
Gospodarczą.
"Wszystkie koszty, poza przelotem, ponoszą przedsiębiorstwa, których te osoby są reprezentantami. I tak było w przypadku wyjazdu do Arabii Saudyjskiej i Kataru" - poinformował
nas Zdzisław Iwanicki, wicedyrektor gabinetu marszałka Senatu. Oznacza to, że partnerka senatora musiała opłacić jedynie koszty pobytu na Bliskim Wschodzie. - przelot do Rijadu kosztuje ok. 3,5 tys. zł, a do Ad-Dauhy, stolicy Kataru, aż 7,5 tys. złotych.
Wyjazdy delegacji biznesowych wraz z politykami to powszechna praktyka. Misje gospodarcze często towarzyszą prezydentowi, premierowi oraz delegacjom parlamentarnym. Na miejscu nie muszą szukać
kontaktów na własną rękę, gdyż w programie wizyty uczestników misji gospodarczej znajdują się spotkania z przedstawicielami miejscowego biznesu. "To atrakcyjna formuła, gdyż
wówczas nasze pomysły biznesowe uwiarygadniają oficjele, z którymi tam polecieliśmy" - tłumaczy biznesmen, który często lata z państwowymi delegacjami.
>>> O losie Misiaka zdecydują władze PO
Ewa Mandziou , którą otrzymaliśmy z KiG. "Najprawdopodobniej zgłosiła się na wyjazd w późniejszym czasie" - usłyszeliśmy w biurach KIG.
Jak twierdzą uczestnicy bliskowschodniej delegacji, . "Miejscowa izba gospodarcza podejmowała członków
polskiej delegacji. Kobiety dostały wskazówkę, aby ze względu na obowiązujące tam zasady, ubrać się po <samą szyję>. . Po interwencji pracownicy Kancelarii Senatu wróciła do hotelu, aby się przebrać" - mówi DZIENNIKOWI uczestnik senackiego wyjazdu.
>>> Senator PO nagiął jeszcze
więcej ustaw
Według innych rozmówców narzeczona senatora Tomasz Misiaka brała również udział w niektórych punktach wizyty, które były przeznaczone jedynie dla parlamentarzystów. "Kilka razy
mignęła w towarzystwie senatorów" - wspomina jeden z dziennikarzy obsługujących wyjazd do Arabii Saudyjskiej i Kataru.
Mimo wielu prób, nie udało nam się skontaktować ani z senatorem Misiakiem ani z jego narzeczoną.