Marszałek Sejmu stara się w nim wytłumaczyć Niesiołowskiego z obraźliwych słów pod adresem amerykańskich Polaków. Przyznaje też, że sam poczuł się zmieszany i skonsternowany wypowiedziami partyjnego kolegi.
a jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. W istocie marszałek Niesiołowski był poruszony atakami wymierzonymi w Andrzeja Czumę i w sposób emocjonalny dał wyraz swoim uczuciom" - pisze Komorowski. I dodaje, że "impulsywne słowa były skierowane do osób szargających autorytet Czumy". Na końcu pisma Komorowski wyraża nadzieję, że incydent nie położy się cieniem na relacjach między Sejmem a Polonią.
Komorowski starał się załagodzić sytuację, po tym jak Stefan Niesiołowski gwałtownie zareagował na informacje o amerykańskich długach świeżo zaprzysiężonego ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy. Część działaczy polonijnych oskarżyła Czumę, że ten
Nowy szef resortu sprawiedliwości odpierał zarzuty, twierdząc, że wszystkie należności już uregulował. Murem za nim stanął właśnie Niesiołowski, jego przyjaciel jeszcze z lat 60. z opozycyjnej grupy Ruch.
Jak teraz na przeprosiny Komorowskiego reaguje winowajca i autor słów o małpiarni? . "Małpiarnia nie dotyczy całej Polonii, ale tylko tych panów, którzy atakowali Czumę. - mówi nam wicemarszałek Sejmu. A czy czuje się zawstydzony tym, że za jego słowa musiał przepraszać Komorowski? "Nie, wyjaśniłem sprawę w gazecie polonijnej i samemu marszałkowi" - zapewnia.
W szczerość intencji Komorowskiego nie wierzy jednak Paweł Kowal, były wiceminister spraw zagranicznych z PiS. "Gdyby pan marszałek Komorowski chciał być konsekwentny, to nie mógłby się zajmować niczym innym niż tylko przepraszaniem za Niesiołowskiego" - twierdzi.