Dziennik Gazeta Prawana logo

Dziś wyrok w sprawie afery gruntowej

18 sierpnia 2009, 06:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jeden z oskarżonych w słynnej aferze gruntowej - Piotr Ryba chce uniewinnienia, drugi - Andrzej K. - poprosił o łagodną karę. Sąd wyda dziś wyrok w aferze politycznej, która doprowadziła do upadku rządów PiS-Samoobrona-LPR, tzw. aferze gruntowej.

Sprawa afery gruntowej, która latem 2007 roku doprowadziła do upadku rządu PiS - Samoobrona - LPR, powoli dobiega końca. Na początku lipca 2007 roku Ryba i K. zostali zatrzymani przez agentów CBA. Powoływali się przy tym na wpływy, jakie mieli u kierującego wówczas resortem rolnictwa Andrzeja Leppera. Wpadli, bo biznesmeni, dla których podjęli się załatwienia sprawy, okazali się podstawionymi przez CBA agentami.

>>>Lepper do CBA: Nic na mnie nie macie

Wczoraj zarówno prokurator, jak i obrońcy dwóch oskarżonych w warszawskim sądzie rejonowym wygłosili mowy końcowe. Oskarżyciel zażądał ukarania obu: domaga się, aby Ryba na cztery lata trafił do więzienia, a Andrzej K. zapłacił 54 tys. zł grzywny. Prokurator wniósł o nadzwyczajne złagodzenie kary dla tego drugiego, gdyż od samego początku śledztwa poszedł on na współpracę z wymiarem sprawiedliwości i opowiedział ze szczegółami na temat swojej roli w aferze. "Przyznał się, składał obszerne wyjaśnienia" - uzasadniał prokurator Andrzej Pasieczny. - dowodził oskarżyciel.

>>>Tak wyglądała afera przeciekowa

Z kolei dla byłego dziennikarza TVP Piotra Ryby prokurator nie ma już taryfy ulgowej i domaga się czteroletniej odsiadki. Ten z kolei twierdzi, że padł ofiarą konfabulacji wspólnika w interesach i prowokacji biura antykorupcyjnego. - mówił zaś w ostatnim słowie Ryba. Twierdził, że choć brał udział w odralnianiu działki na Mazurach, to robił to bezinteresownie.

Jednak mimo finału sądowego afera gruntowa okazała się porażką zarówno CBA, jak i prokuratury. Bo jedynymi oskarżonymi w tej sprawie zostali K. i Ryba. - mówi DZIENNIKOWI jeden z prokuratorów zajmujących się aferą gruntową.

Bo prawdziwym celem operacji był Andrzej Lepper, który 6 lipca 2007 roku, tuż przed finałem został ostrzeżony przed grożącym mu niebezpieczeństwem.

W sierpniu 2007 r. prokurator Jerzy Engelking na słynnej multimedialnej konferencji prasowej przedstawił hipotezę, jak mógł wyglądać przeciek. Śledczy zaprezentował wówczas kilka nagrań z kamer zainstalowanych w warszawskim hotelu Marriott. Chwilę po Kaczmarku gościem multimilionera był poseł Samoobrony Lech Woszczerowicz, który następnego dnia rano wyraźnie podekscytowany pojawił się w Ministerstwie Rolnictwa i spotkał się z Lepperem.

W lipcu pojawiły się informacje, że oddzielne śledztwo, które zostało wszczęte po to, aby wykryć sprawcę przecieku, może zostać umorzone. Ostatecznie śledczy postanowili przesłuchać go jako świadka i śledztwo w sprawie przecieku trwa do tej pory.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj