Każdy z ministrów dostał od premiera Donalda Tuska polecenie "zaciśnięcia pasa". Ale czy każdy się do tego stosuje? "Fakt" ma poważne wątpliwości. Chodzi o minister pracy Jolantę Fedak, której urzędnicy już wyjeździli już pół miliona złotych.
"Minister Fedak chwaliła się, że ograniczyła liczbę służbowych podróży urzędników. Tyle że w ciągu pół roku jej urzędnicy wyjeździli już pół miliona złotych! W tym roku nie jest gorzej: podatnicy zapłacili za ministerialne wojaże do tej pory prawie 600 tys. złotych" - informuje gazeta.
>>> Fedam do ministra rolnictwa: Spi.....laj!
Tymczasem minister Fedak chwali się, że ostro tnie wydatki na podróże. "Szczególnie chodziło o wyeliminowanie wyjazdów na konferencje, jeżeli uczestnik nie miał na niej odczytu, oraz wszelkiego rodzaju szkolenia czy spotkania w egzotycznych zakątkach świata, np. Brazylia, Peru, czy wyspy Bali, jeżeli z punktu widzenia prac ministerstwa byłyby one bezużyteczne" - można przeczytać w specjalnym oświadczeniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl