To orzeczenie Sądu Najwyższego mogło wywrócić polską politykę. Ale tak się nie stało. Sąd Najwyższy uznał, że wybory do Parlamentu Europejskiego były ważne. Część skarg wyborców odrzucił, a w pozostałej części uznał, że zażalenia nie miały wpływu na wynik głosowania.
Do Sądu Najwyższego wpłynęły sumie 43 skargi. Złożyli je m.in. niewidomi, którzy nie otrzymali kart do głosowania napisanych alfabetem Braille'a oraz Polacy z zagranicy. J
Na co skarżyli się wyborcy? Chory wnioskodawca zarzucał władzom nieprzygotowanie przepisów umożliwiających głosowanie na odległość.
Wpłynęły także protesty z zagranicy. Obywatel Polski zamieszkały na stałe w Tajlandii wniósł protest przeciwko ważności wyborów, utrzymując, że kierownik wydziału konsularnego ambasady RP w Bangkoku nie powiadomił wyborców "w sposób zwyczajowo przyjęty o sporządzeniu spisu oraz o miejscu, czasie i formie jego udostępnienia". Zdaniem autora protestu, lista głosujących została sporządzona z pominięciem uprawnionych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|