Nie współpracował z wywiadem PRL, nie jest kłamcą lustracyjnym! - taki zaskakujący wyrok usłyszał dziś Jerzy Jaskiernia. Sąd Lustracyjny oczyścił go z zarzutów współpracy z PRL-owskim wywiadem wojskowym. "Nie zgadzam się z tym wyrokiem! Złożę kasację!" - zapowiedział już zastępca Rzecznika Interesu Publicznego.
Jerzy Jaskiernia odetchnął dziś z ulgą. Sąd Lustracyjny II instancji uznał, że były poseł SLD jest czysty. Tymczasem dowody na jego niewinność nie są wcale
takie oczywiste.
Sprawa kłamstwa lustracyjnego Jaskierni sięga jeszcze lat 70. Od 1975 do 1980 roku na polecenie wywiadu wojskowego Jaskiernia rozpracowywał amerykańskie instytuty politologiczne - uznały wcześniej sądy. "Pisałem oficjalne sprawozdanie jak każdy stypendysta. Nie mogę odpowiadać za to, jak je wykorzystano" - tłumaczył przed sądem. "Gdybym był agentem, to bym się do tego przyznał" - bił się w piersi i składał kolejne odwołania od wyroku.
Wreszcie Sąd Najwyższy uchylił niekorzystny dla Jaskierni wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. I to uratowało polityka SLD.
Jaskiernia był konfidentem tajnych służb! - ogłosił w 1992 roku Antoni Macierewicz, ówczesny szef MSW. A fakty z przeszłości barona SLD świadczą na jego niekorzyść. Był sekretarzem PZPR, szefem Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, należał do Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego, marionetkowej organizacji powołanej przez ekipę gen. Jaruzelskiego w stanie wojennym. Pod koniec lat 80. pracował w waszyngtońskiej ambasadzie PRL.
Jaskiernia dobrze przysłużył się komunistycznemu reżimowi. Dlatego nie zaskakuje oburzenie zastępcy Rzecznika Interesu Publicznego na dzisiejszą decyzję sądu. "Złożymy wniosek o kasację tego wyroku do Sądu Najwyższego!" - zapowiedział dziś Andrzej Ryński, zastępca RIP.
To jeszcze nie koniec kłopotów Jaskierni.
Sprawa kłamstwa lustracyjnego Jaskierni sięga jeszcze lat 70. Od 1975 do 1980 roku na polecenie wywiadu wojskowego Jaskiernia rozpracowywał amerykańskie instytuty politologiczne - uznały wcześniej sądy. "Pisałem oficjalne sprawozdanie jak każdy stypendysta. Nie mogę odpowiadać za to, jak je wykorzystano" - tłumaczył przed sądem. "Gdybym był agentem, to bym się do tego przyznał" - bił się w piersi i składał kolejne odwołania od wyroku.
Wreszcie Sąd Najwyższy uchylił niekorzystny dla Jaskierni wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. I to uratowało polityka SLD.
Jaskiernia był konfidentem tajnych służb! - ogłosił w 1992 roku Antoni Macierewicz, ówczesny szef MSW. A fakty z przeszłości barona SLD świadczą na jego niekorzyść. Był sekretarzem PZPR, szefem Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, należał do Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego, marionetkowej organizacji powołanej przez ekipę gen. Jaruzelskiego w stanie wojennym. Pod koniec lat 80. pracował w waszyngtońskiej ambasadzie PRL.
Jaskiernia dobrze przysłużył się komunistycznemu reżimowi. Dlatego nie zaskakuje oburzenie zastępcy Rzecznika Interesu Publicznego na dzisiejszą decyzję sądu. "Złożymy wniosek o kasację tego wyroku do Sądu Najwyższego!" - zapowiedział dziś Andrzej Ryński, zastępca RIP.
To jeszcze nie koniec kłopotów Jaskierni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|