Kazimierz Marcinkiewicz utworzy radę opiniującą, która skompletuje mu informacje o każdym, nowym kandydacie na szefa spółki Skarbu Państwa. Bez jej pozytywnej opinii nominacja nie przejdzie - dowiedział się DZIENNIK. Pomysł z powołaniem rady narodził się w głowie Kazimierza Marcinkiewicza już kilka miesięcy temu. Ale według informatorów DZIENNIKA, sprawa nabrała tempa po nominacji na prezesa PZU Jaromira Netzla. Premierowi podano do podpisu kandydaturę, której nie znał. A poznał ją po fakcie - z mediów.
Żeby na przyszłość uniknąć kompromitacji, szef rządu otoczy się więc ekspertami ze świata gospodarki i biznesu. A oni pomogą mu wyrobić sobie zdanie co do kandydata na prezesa. "Chcemy podnieść standardy tak, żeby uniknąć błędów przy obsadzaniu spółek Skarbu Państwa" - mówi gazecie rzecznik rządu Konrad Ciesiołkiewicz.
Żeby nie być gołosłownym i rzeczywiście podnieść standardy premier planuje w przyszłym tygodniu zdymisjonować Netzla. Były adwokat z Gdyni był związany z firmą Drob-Kartel, którą oskarżano o pranie brudnych pieniędzy. W dodatku zarzuca mu się, że będąc na usługach tej firmy, pracował jednocześnie dla banku, co ułatwiło Drob-Kartel uzyskanie korzystnego kredytu.
Po aferze wokół nowego prezesa PZU Jaromira Netzla - premier mówi: dość! Aferzysta wyleci w przyszłym tygodniu. A na przyszłość premier nie chce być już zaskakiwany kolejnymi kontrowersyjnymi nominacjami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama