"Izolowanie naszych kadr od resortów siłowych, struktur dyplomatycznych oraz stanowisk w spółkach Skarbu Państwa, to brak zaufania do Samoobrony i brak partnerstwa, który zagraża koalicji" - głosi krytyczna uchwała. Partia jest niezadowolona z "małżeństwa" z PiS. Stąd uchwała o "warunkowym poparciu" dla koalicji rządowej.

"PiS nie jest łatwym partnerem" - ocenił Lepper, ale jak podkreślił, ma nadzieję, że do jesiennych wyborów samorządowych wszystko się ułoży. Czy w przeciwnym razie wystąpi z koalicji? Tego nie zdradził, ale dziś wręczył PiS-owi żółtą kartkę.

Sytuację starał się załagodzić Adam Lipiński z PiS, który na kongresie odczytał list Jarosława Kaczyńskiego skierowany do Samoobrony. "Szukajmy wspólnych celów, znajdujmy to, co nas łączy. Jestem pewien, że Samoobrona i PiS chcą tego samego - Polski zasobnej i sprawiedliwej" - napisał prezes PiS.

Na razie Lepper chce stanowisk w państwowych spółkach, choć w płomiennym przemówieniu po wyborze zaprzeczył, jakoby jemu i jego partii chodziło tylko o stołki. "To wierutne kłamstwo!" - krzyczał. "Chcemy realizacji naszego programu. Stołki to sprawa wtórna". Samoobrona poza stanowiskami w TVP, nie ma w żadnych państwowych spółkach swoich ludzi - dodał wicepremier. "I możemy nie mieć" - podkreślił.

Na zjeździe partii w Warszawie Lepper wyraźnie pogroził koalicjantom palcem. Czy PiS wystraszy się "warunkowego" poparcia Samoobrony? Z listu prezesa PiS wynika, że raczej nie.