Dziennik Gazeta Prawana logo

Pomoc i hołd dla robotników czerwca 76

12 października 2007, 11:43
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Poświęcili pracę i perspektywy na dalsze życie - dla wolnej Polski. Wreszcie zostaną docenieni. Podczas obchodów 30. rocznicy buntu robotników z Radomia premier ogłosił, że dla bohaterów wydarzeń czerwcowych zostanie utworzony specjalny fundusz pomocowy. A IPN dobierze się do skóry zomowcom, którzy torturowali strajkujących. W Ursusie był prezydent. "Pamięć z tego okresu będzie pielęgnowana" - zapewnił Lech Kaczyński.
To dla represjonowanych robotników wyjątkowa chwila. Bo do tej pory na wydarzenia w Radomiu spuszczano zasłonę milczenia. Teraz to się zmieni.

Najbardziej brutalni milicjanci, którzy tłumili bunt robotników w czerwcu 1976 roku, wkrótce staną przed sądem. Obiecał to podczas niedzielnych obchodów 30. rocznicy strajku robotników prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Janusz Kurtyka zdradził, że w IPN od kilku miesięcy trwa śledztwo wobec ZOMO-wców.

Do Radomia przyjechał również Kazimierz Marcinkiewicz. Ogłosił, że wszyscy robotnicy czerwca '76 otrzymają pomoc. W tym celu premier powołał specjalny fundusz.


Szef rządu zapowiedział rozliczenie się z przeszłością. "Polska nie zawsze jest sprawiedliwa, bo państwo nie jest sprawiedliwe, kiedy oprawcy mają się lepiej niż pokrzywdzeni" - mówił. Dlatego, żeby sprawiedliwa się stała, poszkodowani zostaną wkrótce zrehabilitowani.

Z kolei przewodniczący "Solidarności" Janusz Śniadek podkreślał, że strajk w Radomiu przyczynił się do narodzin "Solidarności" i do upadku komunizmu w Polsce. Odczytał list Lecha Kaczyńskiego, w którym prezydent oddał hołd uczestnikom czerwca '76.

Prezydent wysłał do radomskich robotników list, bo sam pojechał na rocznicowe uroczystości do Ursusa. "Planowana wtedy przez władze olbrzymia podwyżka cen miała ludziom odebrać to, co zostało wywalczone w 1970 roku na Wybrzeżu" - mówił poruszony Lech Kaczyński. "Polacy nie pozwolili sobie tego odebrać" - dodał.

Strajk robotników w Radomiu, a także w innych polskich miastach, m.in. w Ursusie i Płocku, wybuchł po ogłoszeniu przez ówczesnego premiera Piotra Jaroszewicza podwyżki cen żywności. I choć wywalczyli cofnięcie podwyżek, sami zapłacili wysoką cenę. Kilka tysięcy ludzi wyrzucono z pracy. Kilkaset aresztowano. Wiele osób zostało ciężko pobitych przez milicję i ZOMO.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj