Jan Rokita znów wywołał niezłe zamieszanie! W sobotę powiedział, że są przesłanki do impeachmentu, czyli konstytucyjnego usunięcia z urzędu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dziś zagrzmieli politycy ze wszystkich stron politycznej barykady. Mimo wielu różnic, mówią jednym wspólnym głosem: Rokita przesadził! A czemu to zrobił? Bo jest rozgoryczony!
"Ta wypowiedź zmierza do destabilizacji Polski" - skomentowała słowa Rokity szefowa gabinetu prezydenta Kaczyńskiego Elżbieta Jakubiak. "Jan Rokita przegrał
wszystko, co miał do przegrania w Platformie Obywatelskiej. Został rozłożony na łopatki przez Donalda Tuska. Jak sobie to powetował? Strzelając z wielkiej armaty do prezydenta, używając
słowa impeachment!" - dodał poseł PiS Artur Zawisza.
"Rokita się zagalopował" - stwierdził poseł PiS Przemysław Gosiewski. "To skandaliczna wypowiedź" - wtórował mu Roman Giertych z LPR. "Miejmy trochę stabilności konstytucyjnej. Dajmy wolność wypowiadania się. To fakt. Ale robienie impeachmentu za słowa to już trochę przesada" - uznał w nieco łagodniejszym tonie poseł SLD Ryszard Kalisz.
Co wywołało takie oburzenie prawicy i niechęć lewicy? Rokita był zbulwersowany poparciem prezydenta dla posła PiS Jacka Kurskiego w - jak to określił - prowokacji wobec PO. Chodziło o tzw. aferę billboardową. "Prezydent, wspierając zdemaskowaną prowokację Jacka Kurskiego, a więc pochwalając publicznie przestępstwo, robi rzecz w najwyższym stopniu naganną" - powiedział Rokita.
"Prezydent, który z niskich pobudek, w swojej i w złej zarazem sprawie, wspiera prowokację, to jest zjawisko całkowicie nowe w polskiej rzeczywistości. Takich zjawisk nie odnotowano nawet w czasach dość niskiej jakości pod względem standardów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego" - mówił w czasie konwencji programowej PO. "Tego rodzaju zachowanie ociera się impeachment" - stwierdził.
Jednak nie tylko przeciwnicy PO rzucają gromy w Rokitę, ale nawet jego klubowi koledzy! Wprawdzie nie tak ostro jak PiS, ale mówią wprost: przesadziłeś Janie! "Ta wypowiedź mi się bardzo nie podobała" - powiedział polityk PO Bronisław Komorowski.
"Rokita się zagalopował" - stwierdził poseł PiS Przemysław Gosiewski. "To skandaliczna wypowiedź" - wtórował mu Roman Giertych z LPR. "Miejmy trochę stabilności konstytucyjnej. Dajmy wolność wypowiadania się. To fakt. Ale robienie impeachmentu za słowa to już trochę przesada" - uznał w nieco łagodniejszym tonie poseł SLD Ryszard Kalisz.
Co wywołało takie oburzenie prawicy i niechęć lewicy? Rokita był zbulwersowany poparciem prezydenta dla posła PiS Jacka Kurskiego w - jak to określił - prowokacji wobec PO. Chodziło o tzw. aferę billboardową. "Prezydent, wspierając zdemaskowaną prowokację Jacka Kurskiego, a więc pochwalając publicznie przestępstwo, robi rzecz w najwyższym stopniu naganną" - powiedział Rokita.
"Prezydent, który z niskich pobudek, w swojej i w złej zarazem sprawie, wspiera prowokację, to jest zjawisko całkowicie nowe w polskiej rzeczywistości. Takich zjawisk nie odnotowano nawet w czasach dość niskiej jakości pod względem standardów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego" - mówił w czasie konwencji programowej PO. "Tego rodzaju zachowanie ociera się impeachment" - stwierdził.
Jednak nie tylko przeciwnicy PO rzucają gromy w Rokitę, ale nawet jego klubowi koledzy! Wprawdzie nie tak ostro jak PiS, ale mówią wprost: przesadziłeś Janie! "Ta wypowiedź mi się bardzo nie podobała" - powiedział polityk PO Bronisław Komorowski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|