W taki sposób premier chciał podczas swojej pierwszej wizyty w Brukseli naprawić wizerunek Polski. Kaczyński przekonywał, że Polska nie jest krajem dyskryminującym homoseksualistów, a osoby o innej orientacji seksualnej mają szansę na karierę, na przykład w polityce. Żeby to udowodnić powiedział, że nawet wśród prawicowych polityków są geje.
To oburzyło opozycję, która uważa, że taka wypowiedź premiera to przesada. "Premier pokazał, że się rozgląda, kto z kim śpi wśród jego podwładnych" - mówi europoseł PO Bogusław Sonik. Po słowach Kaczyńskiego polscy politycy zaczęli się zastanawiać, kogo premier mógłby mieć na myśli.
Atmosferę podgrzał dodatkowo szef gabinetu politycznego premiera Adam Lipiński, który również uważa, że szef rządu zna konkretne nazwiska.