Polscy żołnierze nigdy nie walczyli na wysokości 4 tys. metrów - teraz będą działać w górach. Nigdy nie zabierali na misję czołgów - teraz ich użyją. DZIENNIK rozmawia z gen. Waldemarem Skrzypczakiem o śmiertelnie trudnej misji w Afganistanie.
IZABELA LESZCZYŃSKA: Politycy nie kryją, że polskie wojsko wyrusza na najtrudniejszą misję w historii. Dlaczego nasi żołnierze muszą tam
jechać?
GEN. WALDEMAR SKRZYPCZAK*: Afganistan to zarzewie terroryzmu. Mamy sygnały, że rozkazy i instrukcje do przeprowadzania zamachów w Europie płyną z pogranicza Afganistanu i Pakistanu. Ogromnym zagrożeniem są też kartele narkotykowe. Handel narkotykami to jedno z głównych źródeł utrzymania Afgańczyków. Transporty są ochraniane przez najemników wywodzących się z wojskowych jednostek specjalnych.
To niezwykle trudny przeciwnik. Czy polscy żołnierze będą zatrzymywali i rozbrajali takie transporty?
Do głównych zadań zaliczyłbym ochronę ludności afgańskiej, obiektów mających kluczowe znaczenie dla tamtejszego społeczeństwa, niesienie pomocy humanitarnej i zwalczanie oddziałów terrorystycznych. Ale oczywiście, jeżeli w naszym rejonie będą się przemieszczać konwoje narkotykowe, będziemy je rozbrajać. Jeżeli pojawią się struktury, z których będą płynąć rozkazy przeprowadzenia zamachów terrorystycznych, a nasz wywiad je wykryje, będziemy je niszczyć w zorganizowanych operacjach bojowych.
Do Afganistanu jadą m.in. komandosi GROM. Jakie jeszcze jednostki utworzą grupę bojową i wezmą udział w najtrudniejszych akcjach? Jak liczny będzie polski kontyngent? Podobno ma liczyć więcej niż 1000 ludzi, mówi się nawet o 1100 żołnierzach.
Powiem tak: nie możemy przekroczyć 1100. Trzon 600-osobowej grupy bojowej utworzą pododdziały 11. Dywizji Kawalerii Pancernej z Żagania, 6. Brygady Desantowo-Szturmowej z Krakowa, będzie też kilka zespołów z 1. Pułku Specjalnego Komandosów z Lublińca. Pojadą także logistycy.
Żołnierze pojadą na cały rok?
Będą dwa kontyngenty, każdy spędzi w Afganistanie pół roku.
Będziemy prowadzili działania razem z Amerykanami?
Amerykanie na pewno będą nas wspierać lotnictwem uderzeniowym i artylerią. Swojej artylerii nie bierzemy, ale jest niezbędna, wiemy to z Iraku.
Jaki sprzęt zabiorą nasi żołnierze?
Chcemy wyposażyć każdego w nadajniki identyfikacji położenia. Będą one wysyłać impulsy elektroniczne do dowódców, dzięki czemu będzie znane położenie każdego żołnierza. Każdy będzie miał radiostację małej mocy, która umożliwi komunikację na bliskim dystansie. Kupujemy środki łączności satelitarnej, ponieważ łączność krótkofalowa i ultrakrótkofalowa w górach się nie sprawdza. Pododdziały wyposażamy w detektory ruchu, które pozwolą ochronić żołnierzy przed niespodziewanym atakiem w nocy.
A ubrania?
Kupujemy odzież puchową, jaką mają himalaiści. Do temperatur rzędu minus dziesięć stopni jesteśmy przyzwyczajeni, ale tam jest dokuczliwy wiatr, który smaga niesamowicie, przenika na wskroś. Tamte góry mają 4,5 tys. metrów wysokości.
Jaką broń zabieramy?
Bierzemy 30 kołowych transporterów opancerzonych Rosomak. Zabieramy armaty przeciwlotnicze ZUR 23 o zasięgu trzech kilometrów. Bierzemy czołgi, które pozwolą strzelać na 5-6 km. Czołgi to doskonały sprzęt w górach, pozwalają strzelać do celów na zboczach i półkach skalnych. Nasi żołnierze będą mieli karabinki Beryl. Weźmiemy także pięć wozów sanitarnych na bazie Rysia.
Jak żołnierze przygotowują się do działań?
Od 6 listopada pododdziały bojowe jadą ćwiczyć w Sudety i Beskidy. Żołnierzy czeka zaprawa: pięciodniowy marsz przez góry z pełnym z wyposażeniem, z plecakami wyładowanymi żywnością, amunicją. Muszą przetrwać w trudnych warunkach. Stawiamy na wytrzymałość. Potem będą walczyć z przeciwnikiem. Przyjadą do nas instruktorzy z armii kanadyjskiej i amerykańskiej, którzy byli w Afganistanie. Potem będą wspólne ćwiczenia w Bieszczadach. W drugiej dekadzie grudnia i w styczniu żołnierze będą doskonalić strzelanie w górach. Dodatkowo w grudniu 600 osób przejdzie szkolenie w bazie amerykańskiej w Niemczech. Jest ona przygotowana na wzór terenu oraz miejscowości w Afganistanie. Specjalnie wyszkoleni ludzie będą odgrywać zdarzenia, z jakimi nasi żołnierze mogą się spotkać, np. atak talibów, zamach bombowy.
Co chcemy osiągnąć w Afganistanie?
Chcemy, aby Afganistan nie był miejscem, w którym wykluwa się terroryzm, skąd wychodzą dyrektywy do zamachów. Wypełniamy naszą misję w ramach NATO.
GEN. WALDEMAR SKRZYPCZAK*: Afganistan to zarzewie terroryzmu. Mamy sygnały, że rozkazy i instrukcje do przeprowadzania zamachów w Europie płyną z pogranicza Afganistanu i Pakistanu. Ogromnym zagrożeniem są też kartele narkotykowe. Handel narkotykami to jedno z głównych źródeł utrzymania Afgańczyków. Transporty są ochraniane przez najemników wywodzących się z wojskowych jednostek specjalnych.
To niezwykle trudny przeciwnik. Czy polscy żołnierze będą zatrzymywali i rozbrajali takie transporty?
Do głównych zadań zaliczyłbym ochronę ludności afgańskiej, obiektów mających kluczowe znaczenie dla tamtejszego społeczeństwa, niesienie pomocy humanitarnej i zwalczanie oddziałów terrorystycznych. Ale oczywiście, jeżeli w naszym rejonie będą się przemieszczać konwoje narkotykowe, będziemy je rozbrajać. Jeżeli pojawią się struktury, z których będą płynąć rozkazy przeprowadzenia zamachów terrorystycznych, a nasz wywiad je wykryje, będziemy je niszczyć w zorganizowanych operacjach bojowych.
Do Afganistanu jadą m.in. komandosi GROM. Jakie jeszcze jednostki utworzą grupę bojową i wezmą udział w najtrudniejszych akcjach? Jak liczny będzie polski kontyngent? Podobno ma liczyć więcej niż 1000 ludzi, mówi się nawet o 1100 żołnierzach.
Powiem tak: nie możemy przekroczyć 1100. Trzon 600-osobowej grupy bojowej utworzą pododdziały 11. Dywizji Kawalerii Pancernej z Żagania, 6. Brygady Desantowo-Szturmowej z Krakowa, będzie też kilka zespołów z 1. Pułku Specjalnego Komandosów z Lublińca. Pojadą także logistycy.
Żołnierze pojadą na cały rok?
Będą dwa kontyngenty, każdy spędzi w Afganistanie pół roku.
Będziemy prowadzili działania razem z Amerykanami?
Amerykanie na pewno będą nas wspierać lotnictwem uderzeniowym i artylerią. Swojej artylerii nie bierzemy, ale jest niezbędna, wiemy to z Iraku.
Jaki sprzęt zabiorą nasi żołnierze?
Chcemy wyposażyć każdego w nadajniki identyfikacji położenia. Będą one wysyłać impulsy elektroniczne do dowódców, dzięki czemu będzie znane położenie każdego żołnierza. Każdy będzie miał radiostację małej mocy, która umożliwi komunikację na bliskim dystansie. Kupujemy środki łączności satelitarnej, ponieważ łączność krótkofalowa i ultrakrótkofalowa w górach się nie sprawdza. Pododdziały wyposażamy w detektory ruchu, które pozwolą ochronić żołnierzy przed niespodziewanym atakiem w nocy.
A ubrania?
Kupujemy odzież puchową, jaką mają himalaiści. Do temperatur rzędu minus dziesięć stopni jesteśmy przyzwyczajeni, ale tam jest dokuczliwy wiatr, który smaga niesamowicie, przenika na wskroś. Tamte góry mają 4,5 tys. metrów wysokości.
Jaką broń zabieramy?
Bierzemy 30 kołowych transporterów opancerzonych Rosomak. Zabieramy armaty przeciwlotnicze ZUR 23 o zasięgu trzech kilometrów. Bierzemy czołgi, które pozwolą strzelać na 5-6 km. Czołgi to doskonały sprzęt w górach, pozwalają strzelać do celów na zboczach i półkach skalnych. Nasi żołnierze będą mieli karabinki Beryl. Weźmiemy także pięć wozów sanitarnych na bazie Rysia.
Jak żołnierze przygotowują się do działań?
Od 6 listopada pododdziały bojowe jadą ćwiczyć w Sudety i Beskidy. Żołnierzy czeka zaprawa: pięciodniowy marsz przez góry z pełnym z wyposażeniem, z plecakami wyładowanymi żywnością, amunicją. Muszą przetrwać w trudnych warunkach. Stawiamy na wytrzymałość. Potem będą walczyć z przeciwnikiem. Przyjadą do nas instruktorzy z armii kanadyjskiej i amerykańskiej, którzy byli w Afganistanie. Potem będą wspólne ćwiczenia w Bieszczadach. W drugiej dekadzie grudnia i w styczniu żołnierze będą doskonalić strzelanie w górach. Dodatkowo w grudniu 600 osób przejdzie szkolenie w bazie amerykańskiej w Niemczech. Jest ona przygotowana na wzór terenu oraz miejscowości w Afganistanie. Specjalnie wyszkoleni ludzie będą odgrywać zdarzenia, z jakimi nasi żołnierze mogą się spotkać, np. atak talibów, zamach bombowy.
Co chcemy osiągnąć w Afganistanie?
Chcemy, aby Afganistan nie był miejscem, w którym wykluwa się terroryzm, skąd wychodzą dyrektywy do zamachów. Wypełniamy naszą misję w ramach NATO.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|