By schabowy był w stu procentach polski, a bigos nie przypominał tylko kapuścianej siekanki! Już wkrótce polska kuchnia będzie chroniona i skończy się czas kulinarnych podróbek. A pieczę nad polskością potraw ma trzymać poseł Samoobrony, Lech Kuropatwiński - pisze "Fakt".
Poseł już od dłuższego czasu przyglądał się temu, co serwują restauracje, które mają wpisaną w szyld "tradycyjną polską kuchnię". I nie
był zachwycony. A czarę goryczy przelała wizyta w restauracji pod Włocławkiem.
Jak donosi "Fakt", poseł był wyraźnie niezadowolony. "Tak dalej być nie może" - denerwował się i odgrażał, że zaraz po wyborach na biurko szefa Samoobrony Andrzeja Leppera trafi projekt nowego wydziału promocji polskiej kuchni.
I to właśnie w rękach urzędników ma spoczywać odpowiedzialność za to, co restauratorzy serwują nam na talerzach. Będą testy i badania, i tylko ci, którzy przejdą je pomyślnie, dostaną specjalne pozwolenia na przyrządzanie pierogów czy kapuśniaku.
A to nie koniec. Kuropatwiński chce prosić o pomoc inne kraje. Bo domaga się, żeby polska żywność, sprzedawana za granicą, była najpierw badana w Polsce. A wszystko po to, żeby lepiej promować rodzimą kuchnię. Ta jest przecież naszą narodową wartością - grzmi poseł w "Fakcie".
Jak donosi "Fakt", poseł był wyraźnie niezadowolony. "Tak dalej być nie może" - denerwował się i odgrażał, że zaraz po wyborach na biurko szefa Samoobrony Andrzeja Leppera trafi projekt nowego wydziału promocji polskiej kuchni.
I to właśnie w rękach urzędników ma spoczywać odpowiedzialność za to, co restauratorzy serwują nam na talerzach. Będą testy i badania, i tylko ci, którzy przejdą je pomyślnie, dostaną specjalne pozwolenia na przyrządzanie pierogów czy kapuśniaku.
A to nie koniec. Kuropatwiński chce prosić o pomoc inne kraje. Bo domaga się, żeby polska żywność, sprzedawana za granicą, była najpierw badana w Polsce. A wszystko po to, żeby lepiej promować rodzimą kuchnię. Ta jest przecież naszą narodową wartością - grzmi poseł w "Fakcie".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|