"Przede wszystkim chodzi o solidarność w razie zagrożenia energetycznego. Byłoby idealnie, gdyby w tym przypadku miał zastosowanie artykuł piąty traktatu waszyngtońskiego" - tłumaczy prezydent w rozmowie z DZIENNIKIEM.
O co chodzi w tym artykule? Ten przepis nakłada na wszystkie kraje NATO obowiązek obrony atakowanego członka Sojuszu. Czyli mówiąc krótko - wszyscy za jednego.
Na razie państwa członkowskie dopiero zaczynają rozmawiać o takiej solidarności. Ale to dobrze. "Rozpoczęcie tej dyskusji to sukces Polski" - przyznaje Lech Kaczyński.
Bo największym zagrożeniem naszego kraju jest uzależnienie od dostaw gazu z Rosji. A jeśli nasi wschodni sąsiedzi przykręcą nam kurek, natychmiast negatywnie odbije się to na naszej gospodarce. Staną fabryki i zakłady, które pracują na gazie, a w najgorszym razie zabraknie gazu w domowych kuchenkach.