Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas wieczoru wyborczego - pytana przez dziennikarzy o ewentualną koalicję z SLD - kilkakrotnie podkreślała, że to nie Sojusz zdobył mandaty w Radzie Warszawy, tylko Lewica i Demokraci. I to z LiD warszawska Platforma zawierałaby ewentualne porozumienie. Przekaz był czytelny: LiD jest w porządku.
"LiD to ukochane dziecko Aleksandra Kwaśniewskiego, jego spełnione marzenie" - komentuje Marek Dyduch z SLD. "Wcale mnie nie dziwi, że wspiera to porozumienie i Marka Borowskiego, który po wyborach samorządowych wyrósł na naturalnego lidera Lewicy i Demokratów".
Szyld Sojuszu Lewicy Demokratycznej przez 15 lat funkcjonowania na scenie politycznej mocno się zużył. Na dodatek za rządów Leszka Millera SLD zyskał etykietkę partii skorumpowanej i przeżartej aferami na wskroś. Złą atmosferę wokół SLD umiejętnie podsyca PiS, które sformułowało tezę o układzie, jaki stworzyła lewica, wdając się w niejasne interesy z biznesem, a nawet przestępcami. Z Sojuszem nikt nie chce wchodzić w porozumienie ani zaprosić go do współrządzenia. Z LiD może być inaczej.