W ramach akcji planuje się m.in. rozdawanie kalendarzyków małżeńskich. Tymczasem eksperci twierdzą, że państwo nie daje żadnego wyboru metody planowania rodziny, bo lista refundowanych środków antykoncepcyjnych jest za krótka i znajdują się na niej przestarzałe preparaty, które nie mogą być stosowane przez wszystkie kobiety.
Dlatego ginekolodzy apelują, aby tę listę rozszerzyć. "Obecnie na liście leków refundowanych są zaledwie cztery leki hormonalne, które mogę przepisać swoim pacjentkom jako środek antykoncepcyjny. Problem w tym, że nie wszystkim, bo dla niektórych te farmaceutyki mogą być szkodliwe. Takim pacjentkom muszę przepisywać inne, droższe lekarstwa" - mówi dr Piotr Piekarski, ginekolog z Warszawy.
To dlatego Piekarski uważa, że lista ta powinna zostać rozszerzona, aby każdej pacjentce, która zdecyduje się na stosowanie farmakologicznej kuracji antykoncepcyjnej, mógł przepisać bezpieczny dla niej środek. Im środek lepszy, bardziej nowoczesny, tym mniejsze ma działanie uboczne i tym lepiej chroni płodność.
"Jeżeli mam być sprawiedliwy, to państwo powinno dofinansowywać również specjalistyczne narzędzia, które pomagają w naturalnym planowaniu rodziny" - dodaje.